Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo już dawno nie widział na swoim terenie bajkowych postaci. Ludzie, owszem, zjawiali się często – ale Czerwony Kapturek? Dawno o nim nie słyszał. Za nim pewnie będzie szedł myśliwy… Wilk schował się w krzakach i uważnie obserwował… Po chwili zobaczył, jak do dziewczynki podszedł inny wilk i ją zagadał. Wilk w krzakach obserwował zdziwiony – „Czy tamten nie słyszał bajek? Przecież Czerwone Kapturki trzeba zostawiać w spokoju”!
Po chwili dziewczynka odeszła, a obcy wilk ruszał na skróty do domku babci. „Czekaj to pułapka”. Obcy popatrzył drwiąco na starego wilka i parsknął śmiechem -„pewnie bajek się nasłuchałeś. Nie przeszkadzaj staruszku”. Pomknął jak strzała w stronę domu babci. Tymczasem stary wilk zebrał całe stado i podeszli ostrożnie pod dom babci, żeby zobaczyć, co będzie dalej.
Widzieli, że tak jak w bajce Czerwony Kapturek wszedł do domu i został zjedzony, podobnie jak wcześniej babcia. Również jak w bajce potoczyły się dalsze wydarzenia. Myśliwy rozciął brzuch śpiącemu wilkowi i pomógł wyjść z niego babci i Czerwonemu Kapturkowi. Następnie włożył do brzucha dużo kamieni i zaszył go z powrotem. Obcy wilk odszedł, złorzecząc – był głodny, a łoskot kamieni w jego brzuchu nie pozwalał na polowanie, bo zwierzyna go słyszała i uciekała w popłochu.
Stary wilk patrzył z satysfakcją. Bajki jednak dobrze uczą i ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Spojrzał na młode wilki ze swojej watahy. Wiedział, że żaden z nich nie wpadnie w pułapkę Czerwonego Kapturka. Po głowie chodziły mu wspomnienia innych bajek, które słyszał w dzieciństwie. Czas podzielić się nimi z młodszym pokoleniem – pomyślał i poszedł zapolować na królika, bo zrobił się całkiem głodny po tej przygodzie z Czerwonym Kapturkiem.
Autor: Ewa Damentka