Małe mrówki – 15

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały zebrać się w ogromną grupę, aby wykonać to zadanie. Liść dla tych stworzeń był bardzo ciężki. Jednak wspólnymi siłami i dzięki współpracy miały nad sobą dach, który chronił ich przed deszczem.

dla Kruszynki napisał Sokolik

Morska piana – 29

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli cały czas przed siebie, rozmawiając ze sobą.

Czteroosobowa rodzina wybrała się tutaj na urlop, aby spędzić w miłej przyjemnej i rodzinnej atmosferze wspólny czas. Zakwaterowani byli w hotelu oddalonym pół kilometra od plaży. Poprzednie dni były gorące i upalne, dzięki czemu dzieci bawiły się w wodzie, a rodzice wylegiwali się na plaży i pozwolili, aby ich ciała rozgrzało słońce. Jednak nie przesadzali z tym opalaniem.

W dniu dzisiejszym wiał silniejszy wiatr i mogli podziwiać bardziej wzburzone morze, niż zwykle. Wkrótce poszli do pobliskiej restauracji, aby zjeść rodzinny obiad, w którym nie zabrakło przepysznych morskich rybek. Do tego zamówili deser z lodami i owocami. Po skończonym obiedzie wszyscy członkowie rodziny wybrali się na deptak, aby nadal czerpać przyjemność z pobytu nad morzem.

dla Jurka napisał Sokolik

Chłopiec przyklęknął – 37

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:

– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina.

– To moja wina. Gdybym zadzwonił po karetkę lub pobiegł po sąsiada, dziadek by wciąż żył – powiedział malec, po czym zaczął szlochać.

– Ja też miałem dziadka. Umarł dwa lata temu. On był dla mnie ważniejszy niż moi rodzice! Oni tylko pracują, a ja się w ogóle nie liczę.

– Dziadziuś zabierał mnie do ZOO i wesołego miasteczka, jeździliśmy razem starymi tramwajami, opowiadał mi bajki na dobranoc.

– Ale już nie cofniesz czasu kolego. Trzeba żyć dalej, a on pozostanie zawsze w twoim sercu i pamięci.

Po chwili obaj zaczęli płakać. Podeszła do nich matka Filipa. Kobieta przytuliła obydwu chłopców, ogromnie im współczując.

Autor: Sokolik

Okruszek chleba – 9

Okruszek chleba leżał pomiędzy ławkami w parku. Mimo że słychać było śpiewy ptaków, żaden nie połasił się na ten okruszek chleba, który skutecznie zasłaniała pewna staruszka. Kobieta czytała gazetę i była tak pochłonięta wiadomościami, że nie zauważyła, jak emeryt w jej wieku chciał nawiązać z nią kontakt. Po chwili podszedł i zapytał ją o godzinę. Kobieta nagle oderwała się od tekstu i spojrzała na zegarek. „Za dziesięć dwunasta” – odpowiedziała. Tymczasem emeryt wyciągnął z torby kanapki i zaproponował wspólny posiłek. Przez chwilę staruszka czuła się onieśmielona. Jednak po chwili zastanowienia postanowiła skorzystać z daru, jakim była kanapka. Tym razem odważniej poprosiła pana, żeby usiadł koło niej. Kiedy oboje zaczęli jeść kanapki, koło ich ławki przyfrunęło stado ptaków. Były to głównie wróble i gołębie. Wszystko, co upadło na ziemię, ptaki łapczywie zjadały. Czas obojgu staruszkom upływał bardzo przyjemnie, rozmawiali o swoim hobby, rodzinie i pasjach życiowych. Po upływie kilku godzin razem wstali z ławki i poszli w głąb parku. Po opuszczeniu ławki przez parę seniorów, na ziemi nadal leżał ten sam okruszek chleba.

dla Janusza napisał Sokolik

Młoda kobieta – 130

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Tam spotkała mężczyznę, który uważnie przyglądał się ludziom. Kobieta przywitała się z nim i zapytała:

– Co jest według pana w życiu najważniejsze?

– Najważniejsze jest to, że lepsze jest coś, niżby nie było nic!

Autor: Sokolik

Dźwięk gongu – 26

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dochodziły do wioski położonej w leśnej dolinie nad rzeką. Wszyscy jej mieszkańcy wyszli ze swoich drewnianych chat, zastanawiając się, czy coś się wydarzyło.

– Chyba przyjechał do nas król Henryk? – powiedział głośno Józef.

– A może to rocznica śmierci żołnierzy poległych w wojnie? – rzekł Jan.

Nad wioską pojawiły się gęste chmury, które zwiastowały nadejście deszczu. Wiatr zaczął przybierać na sile, co spowodowało, że liście z dębów rozwiewały się po wiosce. Ludzie czuli teraz interesujący zapach sosnowych drzewek, które rosły na skraju wioski. Usłyszeli mewy, po czym nad domami pojawiło się stado tych pięknych ptaków. To oznaczało nadejście pięknego lata, na które każdy czeka.

Autor: Sokolik

Święta Nigdy – 44

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że jedno jest mądrzejsze od drugiego. Widziała i słyszała, jak para przeprowadza rozmowę.

– Moja matka jest najlepszą krawcową w mieście! – powiedziała kobieta.

– To moja siostra jest lepsza, bo ma własną firmę! – rzekł mąż.

– Twoja matka to stara plotkara! – odparowała żona.

– Ale dzięki temu jest taka mądra i tak dużo o wszystkim wiem! – odparł mężczyzna.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 110

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do ponurego ciemnego pałacu. W środku było strasznie. Pot spływał kobiecie po całym ciele. Nie mogła się ruszyć, żeby wejść dalej. Co jakiś czas pojawiało się światełko, które po chwili gasło. Słyszała przeraźliwe głosy, które przypominały najgorsze tortury, o jakich słyszała w życiu. W oddali ujrzała plamy krwi, po czym zobaczyła wampira, który uniósł się w powietrzu. Jego przekrwione oczy świeciły jak latarnie. Ślinił się, mówiąc, że ją pożre. Obudziła się zlana zimnym potem, po czym odetchnęła głęboko z ulgą, bo zorientowała się, że jest w swoim wygodnym łóżku. Na szczęście to był tylko sen.

Autor: Sokolik

Święta Nigdy – 21

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby tak lekko się ubierać przy takiej pogodzie.

Kobieta miała dżinsowe obdarte spodnie, szare sandały i dresową seledynową bluzkę w jakieś kosmiczne postacie z Gwiezdnych Wojen. Miała długie ciemne włosy i zimową czapkę na głowie.

Chłopak, niewiele od niej wyższy, miał krótkie spodenki i zużyte, zabrudzone adidasy. Na dodatek oboje pili piwo, które kupili w pobliskiej Biedronce.

Święta Nigdy miała już swoje lata i doświadczenie życiowe, ale to, jak prezentuje się współczesna młodzież, bardzo ją zaskoczyło. Pomyślała, że może to jakaś nowa moda XXI wieku.

Chłopak spostrzegł świętą Nigdy i podniósł butelkę piwa, aby wznieść toast z nieznajomą. Jego partnerka powtórzyła czynność. Cała trójka uśmiechała się do siebie, lecz nie zamienili ze sobą słowa. Po chwili święta Nigdy poszła do domu, a para pozostała w miejscu, pijąc do końca piwo.

dla Magdy napisał Sokolik