Na marmurowym blacie – 86

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zawierały naszą historię. W księdze zapisano, jak z Siostrzyczką możemy wrócić do domu. Niestety, nie mogliśmy tego odczytać, bo wskazówki były zaszyfrowane. Księga zniknęła, ale może ktoś będzie mógł nam pomóc? Często rozmawiamy o domu. Tęsknimy, chcemy wrócić.

Autor: Braciszek

Mała iskiereczka życia – 15

Mała iskiereczka życia pojawiła się dość nieoczekiwanie. Rozejrzała się dookoła, zadomowiła i zaczęła rosnąć. Przyniosła ze sobą radość i nadzieję. Kobieta, która długo nie mogła zajść w ciążę, podzieliła się dobrą nowiną ze swoim mężem. Oboje chuchali i dmuchali. Troszczyli się o małą iskierkę, aż dorosła i sama stała się potężnym płomieniem, który dzieli się swoją miłością i opiekuje się innymi, zarówno małymi iskierkami, jak i dużymi płomieniami. Dzięki temu ognisko domowe płonie, ogrzewa, daje i podtrzymuje życie. Dzieli się też miłością ze wszystkimi, którzy tego potrzebują.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Duży stół wystawiono – 54

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który wreszcie przyszedł, sprawiając wszystkim wielką niespodziankę. Mimo początkowego spięcia, gospodarze przyjęli go miło i z wielką gościnnością. Poprosili, by w kolejną Wigilią też się pojawił.

Autor: Kokoryczka

Światła latarni – 45

Światła latarni odbijały się w kałużach i drobniutkich kropelkach deszczu. Mżawkowy pył skrzył się i mienił wszystkimi kolorami tęczy. Migotliwy, mokry pejzaż cieszył oczy malarzy, poetów i romantyków. Przystawali, by chłonąć jego piękno. Inni ludzie przyspieszali kroku, żeby jak najszybciej znaleźć się w domach, w ciepłych, suchych pomieszczeniach, w ukochanych kapciach, z kubkiem kawy w ręku i rozkoszować się ciepłem płynącym z kominków lub kaloryferów.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 178

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. W środku było pusto. Na stole zobaczyła zaadresowany do siebie list. Otworzyła go i wyjęła karteczkę z napisem: „Kochanie, znowu dałaś się nabrać. Kiedy wyjdziesz za mnie? Księciem nie jestem, ale mam inne walory. Twój nie-książę”. Patrzyła oniemiała. Dopiero po dłuższej chwili zobaczyła dopisek. „PS. Pamiętaj, że kocham Cię taką, jaką jesteś. Jeśli chcesz, to wybuduję dla Ciebie prawdziwy zamek”. Lekko oszołomiona opadła na krzesło, a wtedy przed nią otworzyły się drzwi do innego świata…

Autor: Merlinek

Kiedyś dawno dawno temu – 72

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu. Z wielką radością przyglądały się tej scenie domowe skrzaty, które cieszyły się, że będą miały komu śpiewać kołysanki i kołysać do snu.

Z sympatią przyglądały się nowej rodzinie, która zamieszkała w ich domu. Od kilkuset lat pomagają ludziom, niezależnie od tego czy ich lubią, czy nie. Ta rodzina wydawała się ciepła, kochająca i dobra. „Pomaganie im będzie czystą radością” – tak rozmawiały ze sobą skrzaty, planując zadania i rozdzielając obowiązki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Drewniana łódka – 53

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce łódka popłynęła w siną dal, zostawiając swojego marudnego, zrzędzącego właściciela z jego problemami. Odwiedzała wyspy, lądy i porty. Wróciła do domu po wielu latach. Okazało się, że jej właściciel wcale się nie zmienił, więc znowu go zostawiła i wybrała miejsce, w którym osiadła na stałe. Było jej dobrze. Zajmowała się tylko sobą i swoimi przyjaciółmi, których starannie dobierała.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Młoda kobieta – 176

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do naszego świata. Uczy się w naszej szkole czarowania. Lubię ją i chcę, żeby z nami została. Jadzia też ją lubi.

Autor: Duszka

Amazonka cieszyła się – 17

Amazonka cieszyła się galopem oraz wiatrem pieszczącym jej twarz i rozwiewającym włosy. Jej rączy koń też wyglądał na zadowolonego. Mijali właśnie kolejną łąkę, gdy oślepiło ich jaskrawe światło. Koń z gracją przeskoczył nad niespodziewaną przeszkodą i oboje przekroczyli bramę między światami. Oślepieni jaskrawym światłem nie zauważyli, że przyglądali się im i uważnie przysłuchiwali dwaj mężczyźni siedzący pod wielką polną gruszą. Byli to Książę z Bajki i Merlin, którzy chwilę wcześniej przeszli przez inną bramę i też znaleźli się w tym dziwnym świecie. Gdy Aks i Kasztanek oddalili się, Książę z Bajki popatrzył pytająco na Merlina.

– Książę, nie wiem, co się dzieje. Mam nadzieję, że bezpiecznie dotrzemy do Szkoły Czarowania Babci Jagi.

– To jeszcze nie jest ten świat?

– Nie.

– A czy możesz też zaopiekować się tą księżniczką i jej gadającym koniem?

– Spróbuję, ale zapomnij, że jest księżniczką, najwyraźniej chce zachować anonimowość. Uszanujmy to.

– Anonimowa Księżniczka? – z niedowierzaniem zapytał Książę z Bajki.

– Tak…, chyba dlatego nazwała się Aks – uśmiechnął się Merlin.

– Aks?

– Myślę, że to skrót – trzy pierwsze litery. „A” – od „Anonimowa” i „ks” – od „Księżniczka”.

Interesujące…

– Weź z niej przykład i też wymyśl sobie pseudonim.

– KzB.

– Też skrót? Trudno go wymówić. Wymyśl coś innego.

– Więc Kazetbe.

– Mało romantyczne – skomentował Merlin.

– Ale praktyczne i dźwięczne. Poza tym kazałeś mi wziąć z niej przykład – zadziornie odpowiedział Książę z Bajki.

– Dobrze, więc teraz zapomnij o swoim imieniu i tytule. Wszystkim będziesz mówił, że nazywasz się Kazetbe – odpowiedział Merlin.

Książę z Bajki, czyli Kazetbe, ukłonił się z gracją i uważnie rozejrzał. Spojrzał z troską na czarne chmury, gromadzące się nad ich głowami.

Merlin machnął różdżką i tuż przed nimi rozłożył się na łące piękny dywan. Weszli na niego, a on uniósł się lekko w górę.

– Lecimy za tą dziewczyną i jej koniem, trzeba się nimi zaopiekować – powiedział Merlin.

Dywan ruszył w kierunku wskazanym przez czarodzieja, a Kazetbe uśmiechnął się z wielkim zadowoleniem.

Autor: Archiwista SC