Małe mrówki – 17

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dla ochłody. Będą nim wachlowały swoją królową i gości, którzy przybędą na uroczyste otwarcie międzynarodowej olimpiady mrówek. Przybyły już delegacje mrówek z różnych stron świata. Mrówki-gospodarze zorganizowały stadiony, bieżnie i trybuny. Teraz wykańczają całość. Jutro z rana rozpoczną się zawody. Ciekawe, czy znajdzie się jakakolwiek stacja telewizyjna, która zechce transmitować lekkoatletyczne zmagania mrówek?

Autor: Ewa Damentka

Małe mrówki – 16

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały chyba jakiejś inspiracji, a tymczasem napotkały przeszkodę, która przerwała ich pracę. To wielki jęzor psa myśliwskiego zaczął badać mrowisko i dotykał mrówek. Mrówki zrozumiały szybko, że muszą się bronić. Szefowa mrówek z zaatakowanego sektora dała znak mrówkom-obrońcom, by jak najszybciej przypuściły szturm na głowę psa. Zadanie mogło być ryzykowne, ponieważ trzeba było się wspiąć po jęzorze i nosie psa. W pewnym momencie pies już przestał dotykać mrowiska i oddalił się od niego, czując jednocześnie na swojej głowie malutkie ugryzienia. Po chwili mrówki zeskoczyły na ziemię i udały się do swojego bezpiecznego domu.

Autor: Adam

Małe mrówki – 15

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały zebrać się w ogromną grupę, aby wykonać to zadanie. Liść dla tych stworzeń był bardzo ciężki. Jednak wspólnymi siłami i dzięki współpracy miały nad sobą dach, który chronił ich przed deszczem.

dla Kruszynki napisał Sokolik

Małe mrówki – 13

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały tego liścia żeby wywołać uśmiech na twojej twarzy. „Życie ludzi jest chyba trudne”uznały mrówki obserwujące turystów. Wymyśliły więc sobie, że będą robiły rozmaite dziwne rzeczy, które mogą choć na chwile rozjaśnić ludzkie twarze, przywołać uśmiech, a nawet śmiech. Ja już uśmiechnęłam się do nich. Proszę, zrób to samo.

Autor: Ewa Damentka

Małe mrówki – 12

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały silniejszego powiewu wiatru, by im pomógł. Nagle nad głowami mrówek zrobiło się ciemniej i jak na zawołanie pojawiły się dwie strugi ciepłego wiatru. Co dziwne wiatr wiał raz w jedną stronę, raz w drugą. Wreszcie wiatr cofnął się z taką siłą, że mrówki przyklejone do liścia zostały przyciągnięte na pewną wysokość do czegoś ciepłego i wilgotnego. Był to psi nos. Chwilę później, podczas psiego wydechu, mrówki wróciły na ziemię.

Autor: Adam