Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zauważali małej dziewczynki, która przycupnęła na skałach. Skuliła ramionka, jakby chciała się jeszcze bardziej zmniejszyć. Nerwowo rozglądała się dookoła, jakby się czegoś obawiała. Morska piana gładziła jej nóżki i ramiona. Czasami otulała, jakby chciała zasłonić ją przed światem.
Obok dziewczynki rozbłysło światło, którego spacerowicze też nie zauważyli i na ułamek sekundy pojawiły się olbrzymie dłonie, które podniosły ją i zabrały ze skalnego wybrzeża. Dziewczynka została przeniesiona do podmorskiego pałacu. Tam, w siedzibie Neptuna, czekali już na nią Merlin i Krasnoludek.
– Marysiu, niepokoiliśmy się o ciebie, na Ziemi teraz nie jest bezpiecznie – powiedział Merlin.
– Czemu uciekłaś? – zapytał Krasnoludek.
Dziewczynka była blada i trzęsła się.
– Nnnie wwwwiem, ccco sssię sssstałłło. Bbbyyyłam w sssali z innnnnymmi ucznnniammmi i nnnaaagle zzznalllaazłłłam sssię nnnna tttej ppplaży – wyjąkała.
Jedna z nereid przytuliła dziewczynkę i surowo popatrzyła na czarodzieja i Krasnoludka
– Nie widzicie, że jest przerażona? Dajcie jej odpocząć.
– Zanieśmy ją do Lustra Prawdy i Przeznaczenia – zaproponował Neptun.
– Czy to bezpieczne? – zaniepokoił się Krasnoludek.
– Chyba nie mamy wyjścia – mruknął Merlin.
– Bbboję sssię – trzęsła się Marysia.
Syreny zaczęły śpiewać kołysankę i dziecko zasnęło, rozluźniło się i z jego rączki wypadł czarny kamyczek z dziwnymi napisami.
– A co to takiego? – zapytał zdziwiony Krasnoludek.
– Lustro chyba nie będzie potrzebne – zauważył Neptun
– Tak, to robota Merlinka – odparł wściekły Merlin – chłopak przekroczył już granicę przyzwoitości.
Neptun położył Merlinowi rękę na ramieniu i rzekł:
– Rozumiem cię, ale zalecam ostrożność, umiar i dyskrecję. On nie może wiedzieć, że ty już wiesz, którą drogą zaczął podążać.
Merlin zacisnął zęby. Widać było, że nadal jest wzburzony.
Neptun kontynuował:
– Zostawcie u nas to dziecko, zaopiekujemy się nią. Wracajcie do szkoły, żeby chronić pozostałych.
Krasnoludek patrzył na Marysię z żalem i powiedział:
– Miałem nadzieję, że w Szkole Czarowania będzie bezpieczna.
– Na pewno będzie – odpowiedział Neptun – zadbacie o to.
Marysia spała w ramionach syreny, a jej buzia była rozluźniona i uśmiechnięta.
Merlin uspokoił się siłą woli i powiedział do Krasnoludka.
– Tutaj jest naprawdę bezpieczna. Wrócimy po nią, jak uporamy się z tym, co zaczęło wydarzać się w szkole.
Podniósł kamyczek z napisami, wyciągnął swoją różdżkę, machnął nią dwa razy i wraz z błyskiem światła otworzyło się przejście do Szkoły Czarowania. Przeszli do niej razem z Krasnoludkiem, a Marysia nadal spała. Syreny przeniosły ją do łóżeczka i otuliły kołderką utkaną z delikatnych miłych snów i dźwięków kojącej muzyki.
Tymczasem morska piana nadal wypatrywała na skalistym nadbrzeżu ludzi, którym Neptun i syreny mogliby pomóc.
Autor: Archiwista SC