Miasto widoczne było – 35

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce rozświetlone były światłami mieszkań, mimo późnej pory. Zbliżały się święta, więc gospodynie gotowały i piekły świąteczne potrawy. W jednym z mieszkań przygotowaniem do świąt zajmował się młody mężczyzna. Miał ogromną wyobraźnię, więc w jego głowie tworzyły się obrazy potraw i przepisy. Tworzyły się, jak mu serce podpowiadało. Były to wspaniałe potrawy, którymi sprawiał przyjemność swoim bliskim, bo dla każdego była dedykowana jedna z potraw.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 34

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce sięgały nieba. Wydawało się wręcz, że dotykają chmur. Ciekawe, jakie widoki mają ich mieszkańcy. Wiele osób marzyło o tym, by w nich zamieszkać, żeby obserwować miasto i cały kraj z dużej wysokości. Turyści lecący samolotem też chcieli nocować na najwyższych piętrach. Nieduży kraj wiele zyskał, gdy zainwestował w drapacze chmur w swojej stolicy. Hasło reklamowe – „Z naszych okien zobaczysz prawie całą Europę” – przyciągało kolejnych turystów, którzy chcieli obejrzeć z okien swoich hotelowych apartamentów bezkresne przestrzenie, obejmujące swym zasięgiem również kilka sąsiednich państw. Przy okazji nowo przybyli zwiedzali miasto, robili zakupy, jedli obiady i zostawiali dużo pieniędzy, dzięki czemu kraj się rozwijał, a jego mieszkańcy szybko się bogacili.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 31

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce jawiły się jak wycinanka, jak niemożliwe figury oraz obietnice czegoś nieznanego. Miały ostre krawędzie. Błyski światła na zamontowanych na fasadach płytach kryły tajemnice. To współczesne miasto pyszniło się błyskami złota na elewacjach, odbiciem chmur, gdzieniegdzie zaczynały błyszczeć neony, a dołem auta ciągnęły żółte lub czerwone wstęgi. Z wolna zmierzchało…

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Miasto widoczne było – 30

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce śpiewały. Zostały tak skonstruowane, że najlżejszy podmuch wiatru wywoływał dźwięki. Każdy wieżowiec przypominał instrument i wydawał własny dźwięk. Jednocześnie wszystkie je zestrojono i harmonijnie współgrały ze sobą. Całe miasto przypominało orkiestrę, która nieustannie grała. Cisza panowała tylko w bezwietrzne dni, co zdarzało się bardzo rzadko. Ulubionym zajęciem mieszkańców było koncertowanie. Każdy grał na jakimś instrumencie i dążył do jak najlepszego współbrzmienia z muzyką miasta.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 29

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wyrastały jak grzyby po deszczu. Miasto szybko się rozbudowywało. Powstawały nowe mosty, trasy rowerowe i obwodnice.

W innym miejscu natomiast rósł las. W jeszcze innym powstawało mrowisko. Rosło szybko tak jak miejskie wieżowce i pracowało przy nim wiele mrówek.

Autor: Adam

Miasto widoczne było – 27

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce górowały nad doliną. Wydawało się, że sięgały chmur. Wieczorami paliły się na nich czerwone lampki ostrzegające lecących nisko pilotów. Gdy widzieli czerwone światełka – zdarzało się, że nadlatywali nad miasto, żeby z góry przyglądać się jego ulicom i nocnemu życiu jego mieszkańców. Miasto wydawało się wtedy wielkim mrowiskiem, z kłębiącym się tłumem ludzi, którzy niezależnie od później pory, przemierzali ulice w sobie tylko znanym celu.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 26

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce w środku miały przeważnie pustą przestrzeń – najczęściej kwadrat – tzw. okna dla smoków. Mieszkańcy miasta wierzyli, że niewidzialne smoki opiekują się nimi. Ponieważ wieżowce sięgały bardzo wysoko, zadbali, żeby smoki nie musiały omijać wieżowców, tylko mogły przelatywać przez nie. Nie wiadomo, czy smoki rzeczywiście z tego korzystały. Jednak mieszkańcy miasta wierzyli, że tak jest – i to było najważniejsze. Ich wierzenia wpływały na architekturę i codzienne życie.

Autor: Kokoryczka