Miasto widoczne było – 45

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce błyszczały w świetle słońca. Innymi obiektami na niebie, które od czasu do czasu błyszczały były też samoloty unoszące się wysoko, wysoko nad miastem. Niektóre osoby podziwiały te wysokie budowle oraz metalowe ptaki, które przenoszą ludzi na znaczne odległości. Pasażerowie w samolotach natomiast w podziwem i uznaniem patrzyli z góry na miasta i ich zabudowy, a jednocześnie cieszyło ich to, że lecą.

Autor: Adam

Miasto widoczne było – 44

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce tym razem nie były widoczne. Tonęły w smogu, który też wyznaczał granice miasta. Turyści zjeżdżający z góry swoim autokarem widzieli brązowo-żółto-szarą mgłę, która spowijała dużą część malowniczej doliny. „To tu mamy odpoczywać?” – zastanawiali się niektórzy. Na ich szczęście wkrótce zaczęły wiać silne wiatry i miasto odzyskało swój normalny wygląd. A z jego wieżowców roztaczał się wspaniały widok na całą dolinę i okoliczne góry.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 43

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce to nowoczesna stylizacja wielkiego miasta. Stal i szkło. Udekorowane światłami jak świąteczne choinki, z głowami w gwiazdach. Piękne i dumne, górujące nad miastem. Rzucające w niebo cienie swego światła, dzięki czemu mamy okazję wyjechać za miasto, by obejrzeć festiwal gwiazd w pogodną noc.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 42

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce początkowo wyglądały jak dziecięca wycinanka. Widać było tylko ich czarne kontury na tle błękitnego nieba. Z każdą chwilą stawały się coraz wyraźniejsze i jaśniejsze. Widać było nawet błyski promieni słonecznych w ich oknach. Jeszcze tylko chwila i wysłużony samochód zawiózł turystów w sam środek centrum. Stąd blisko do wszystkich atrakcji – muzeów, teatrów, bibliotek, klubów i księgarni. Odpocząć można było w którymś z licznych parków lub w większych i mniejszych hotelach, hotelikach i motelach. Wiele osób przyjeżdżało tu na weekend, żeby odpocząć. Gdy wracali do swoich miejscowości, miasto ich żegnało widokiem swoich wieżowców, które stopniowo zamieniały się znowu w dziecięcą wycinankę, by z czasem zniknąć za horyzontem.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 41

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce miały swoje głowy w chmurach. Tych głów było dużo, bo i wieżowców było dużo. Poziom chmur i głów zachęcał do rozmów między wysokimi budowlami. A chmury to przyroda, więc było o czym rozmawiać. I ostatnie zmiany – gdy zachmurzenie ustało, ustały też rozmowy.

Autor: Adam

Miasto widoczne było – 39

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce zdobią centrum miasta. Jego główną ulicą szły kiedyś dwa słonie. Nie były pilnowane i wyszły z cyrku. Spacerowały powoli, dostojnie ulicą Wolności. On i ona. Wzbudzały sensację. Na swojej drodze napotkały fontannę. A, że dzień był upalny, nabrały w trąby mnóstwo wody, po czym same stały się dwoma fontannami rozpraszającymi w promieniach słońca drobną mgiełkę kropel rosy, schładzając przyglądających się gapiów. Potem poszły dalej…

Autor: Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 38

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce, pokryte lustrzanymi elewacjami, migotały w świetle latarni miejskich i księżyca. Dzięki temu miasto było jasne, wesołe i barwne. Pasażerowie samolotu przyglądali się mu z dużą przyjemnością. Jutro z rana wyruszą na zwiedzanie miasta. Ci mniej zmęczeni i jednocześnie bardziej niecierpliwi pewnie zrobią to jeszcze dzisiejszej nocy. A miasto tętni życiem, jest gwarne i kolorowe. Jest pełne atrakcji. Myślę, że warto się tam wybrać chociaż raz. Ciekawa jestem, co Ty o tym sądzisz. Może polecimy tam razem?

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 36

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były bardzo stare. Mimo tego dobrze służyły mieszkańcom miasta, którzy przybyli tu niedawno. Nie wiadomo, co stało się z budowniczymi – miasto przez wiele lat było opuszczone. Mimo tego bezbłędnie działały wszystkie instalacje – dopływała woda, odpływały ścieki i działał prąd. Niezawodne były też lodówki, pralki, suszarki i telewizory. Trochę trudu zajęło przybyszom nauczenie się obsługi komputerów, które znajdowały się w każdym mieszkaniu. Początkowo nowi mieszkańcy zastanawiali się, jak to możliwe. Jednak szybko zarzucali szukanie odpowiedzi na to pytanie i oswajali się z miastem i jego udogodnieniami… Żyli, wypełniali miasto swoimi planami i swoją obecnością. A ono dostosowywało się do nowych lokatorów. I tylko krasnoludki, mieszkające w jego podziemiach, wiedziały, jak jest stare i ilu grupom ludzi dotąd służyło.

Autor: Brzozowa Bajdulka