Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go jako pożywienia, aby przetrwać jesienne chłody i zimę. Działając wspólnie, szybciej zgromadzą potrzebne zapasy.
Autor: Małgorzata
ćwiczenia literackie
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go jako pożywienia, aby przetrwać jesienne chłody i zimę. Działając wspólnie, szybciej zgromadzą potrzebne zapasy.
Autor: Małgorzata
Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia. To wspomnienia babci. Listy i pamiątki po dziadku, który kochał ją i wspierał jeszcze niedawno, a dziś już go nie ma. Zostało tylko tyle lub aż tyle. Bo przecież to tylko przedmioty, a najważniejsze jest to, że on nadal żyje w naszej pamięci.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go, aby przepłynąć na nim przez kałużę. Niby mrówki, a jakie sprytne.
Autor: Małgorzata
Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.
Dziką sarnę skusił zapach jabłek w cieście upieczonym przed chwilą i postawionym na parapecie do wystudzenia. Podeszła bardzo blisko i powąchała wypiek. Czuła gorąco blachy, więc nie próbowała kosztować, ale zapach był tak wspaniały, że nie mogła odejść.
Czekała zatem na swoją chwilę, drepcząc w miejscu i nie mogąc się już doczekać posiłku.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały dostarczyć go do gniazda dla innych osobników. Mrówki dbały o swoich towarzyszy z należytą troską. Kolonia jest dla nich najważniejsza.
Autor: Małgorzata
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki. Można było usłyszeć radosne rozmowy ludzi świętujących czyjeś urodziny na jednej z łódek nieopodal. Idealny dzień na wypoczynek na świeżym powietrzu.
Autor: Małgorzata
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały pracy zespołowej, aby wszystkim było lżej i aby osiągnąć zamierzony cel.
Autor: Małgorzata
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina, to tylko stłuczona szklanka i rozlane mleko. Szkło się pozbiera, a jak to mówią – nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, więc głowa do góry. Nic się nie stało”.
Autor: Małgorzata
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do kuchni. Do swojej własnej kuchni. Tam jest królową.
Autor: Małgorzata
Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy spostrzegł, że jest już godz. 22 i za oknem zapadł zmrok. Zawołał swoją ukochaną, która, też ziewając, skończyła ustawiać kubki na półce w kuchni i zaczęła sporządzać listę zakupów. Przytulił się do niej i objął mocno. Była jego szczęściem. Właściwie, mimo że jutro miał być dzień jak każdy inny, dzięki niej będzie lepszy.
Autor: Małgorzata