Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce woda zaczęła chlapać na środek pokoju. Kokoryczka odskoczyła od sztalugi i z niedowierzaniem patrzyła na swój rysunek, z którego wylewała się woda. Do pracowni wpadł Merlin, mrucząc coś pod nosem i wykonując jakieś dziwne gesty. Za nim weszły Złota Rybka, Jagoda i Babcia Jaga. Babcia podeszła do rysunku i dotknęła go. Woda przestała się z niego wylewać, ale pastelowy morski pejzaż zmienił się. Nie przypominał już rysunku, tylko przestrzenny hologram.
Kokoryczka popatrzyła pytająco na Babcię Jagę, a wszyscy zebrani patrzyli pytająco na Kokoryczkę.
– Co to było? – pierwsza odezwała się Jagoda.
– Nie wiem – mruknął Merlin i, spoglądając na Kokoryczkę, dodał – jesteś pewna, że nie masz czarodziejskich zdolności?
– Chyba nie – odpowiedziała Kokoryczka.
– Też tak myślałam – odezwała się Złota Rybka, patrząc na nią z powątpiewaniem.
– Dziwne rzeczy się tu dzieją – skomentowała Babcia Jaga, udając, że nie widzi Merlinka, który schował się za szafą i usiłował powstrzymać wstrząsający nim chichot.
Merlin też zauważył chłopca i z zawziętą miną ruszył w jego stronę, ale zatrzymał się na znak dany przez Babcię Jagę.
– Kokoryczko – zagaiła Babcia – chodź z nami do biblioteki, a tymczasem Merlin zostanie w pracowni i sprawdzi, co się tu stało.
Babcia Jaga, mówiąc to, uśmiechnęła się, widząc przerażoną minę Merlinka. Pomyślała, że mały sprawi im jeszcze niejedną niespodziankę, a teraz musi sam zmierzyć się ze skutkami swych żartów. Posłała telepatyczny przekaz – „Merlinie, nie bądź zbyt okrutny”. Wkrótce nadeszła odpowiedź – „Jasne, że nie będę, ale trochę poudaję, przynajmniej na początku”.
Autor: Archiwista SC