Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały dużo czasu, żeby przetransportować go tam, gdzie ich zdaniem powinien się znaleźć. Pracowały spokojnie i z wyczuciem. Nie śpieszyły się, bo na szczęście czasu miały wystarczająco dużo.
Autor: Ewa Damentka
ćwiczenia literackie
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały dużo czasu, żeby przetransportować go tam, gdzie ich zdaniem powinien się znaleźć. Pracowały spokojnie i z wyczuciem. Nie śpieszyły się, bo na szczęście czasu miały wystarczająco dużo.
Autor: Ewa Damentka
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały cienia. Drwale wycięli sporą część lasu. Mrowisko jakoś się uchowało, ale brakowało cienia rzucanego przez drzewa i ochłody, jaką ten cień zapewniał. Pracowite mrówki zrobiły więc rusztowanie z patyczków i przytwierdzały do niego duże liście. Tworzyły swoisty niby parawan, niby namiot. Zyskają czas, by zastanowić się, czy dadzą radę wytrzymać w tym miejscu, czy też przenieść mrowisko gdzie indziej. Zdążą przeprowadzić rozpoznanie i zorganizować się. Są zmyślne, pracowite i przewidujące.
Autor: Ewa Damentka
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zwracali uwagi na otoczenie. Tymczasem z uwagą przyglądał się im mały wróbelek, który zastanawiał się, dlaczego idą w tłoku, zamiast wzlatywać w powietrze. Podzielił się swoimi spostrzeżeniami z zajączkiem, który z kolei dziwił się, że ludzie trzymają się jakiejś wytyczonej drogi, zamiast kicać lub iść, gdzie im pasuje. Stary gołąb pocztowy przysłuchiwał się z cierpliwością, a potem wyjaśnił dyskutującym zwierzakom, że ludzie należą do zupełnie innego, obcego gatunku, który kieruje się własnymi prawami.
Autor: Ewa Damentka
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dla ochłody. Będą nim wachlowały swoją królową i gości, którzy przybędą na uroczyste otwarcie międzynarodowej olimpiady mrówek. Przybyły już delegacje mrówek z różnych stron świata. Mrówki-gospodarze zorganizowały stadiony, bieżnie i trybuny. Teraz wykańczają całość. Jutro z rana rozpoczną się zawody. Ciekawe, czy znajdzie się jakakolwiek stacja telewizyjna, która zechce transmitować lekkoatletyczne zmagania mrówek?
Autor: Ewa Damentka
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały tego liścia żeby wywołać uśmiech na twojej twarzy. „Życie ludzi jest chyba trudne” – uznały mrówki obserwujące turystów. Wymyśliły więc sobie, że będą robiły rozmaite dziwne rzeczy, które mogą choć na chwile rozjaśnić ludzkie twarze, przywołać uśmiech, a nawet śmiech. Ja już uśmiechnęłam się do nich. Proszę, zrób to samo.
Autor: Ewa Damentka
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, niektórzy rozmawiali, inni milczeli. Jedli lody, oglądali widoki lub zatapiali się w swoich myślach. Mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że wszyscy spacerowicze byli uważnie obserwowani przez morze, wiatr, słońce i skały, które przyglądały się im z uważną życzliwością. Człowiek jest tak mały w obliczu sił przyrody, że należy go chronić i na szczęście przyroda robi to od dawna. Może warto, żebyśmy zaczęli się jej odwdzięczać?
Autor: Ewa Damentka
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały zrelaksować się od czasu do czasu. Duży liść im w tym pomoże. Jak? W jaki sposób? Nie wiem. To już są mrówcze tajemnice.
Autor: Ewa Damentka
Okruszek chleba leżał pomiędzy talerzami znajdującymi się na lnianej ściereczce położonej na zielonej trawie. Piknik rodzinny trwał w najlepsze. Dzieci bawiły się w berka, grały w siatkówkę i badmintona. Rodzice ich pilnowali, a czasem grali razem z nimi. Mama przed chwilą nakarmiła zgłodniałe potomstwo i męża, a teraz zajmowała się niemowlęciem, które przed chwila obudziło się i wpatrywało się w nią uważnie. Po chwili zagaworzyło i wyciągnęło do niej rączki. Mama wstała i, trzymając niemowlę w ramionach, zaczęła z nim spacerować. Pokazywała mu łąkę, drzewa na jej skraju, grające rodzeństwo i bawiącego się razem z nimi ojca. Niemowlę po chwili znowu zasnęło i matka usiadła z nim w cieniu. Z uśmiechem przyglądała się dokazującej rodzinie. Była spokojna, bo jeszcze długo mogli się tu bawić. Przed chwilą zjedli tylko część jedzenia, które przygotowała na piknik. Pozostałe kanapki i sok nadal spoczywały w turystycznej lodówce. Zapowiadał się długi, wesoły dzień.
Autor: Ewa Damentka
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina, że bociany odleciały. Robią tak co roku. Na wiosnę znowu wrócą”.
Autor: Ewa Damentka
Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dzieci. Miały łódeczkę wydrążoną z kawałka drewna i umocowany w niej patyczek, który udawał maszt. Gdy mrówki przyciągnęły duży świeży liść, opiekun dzieci zrobił z niego żagiel. Położył na brzegu łódki drugi patyczek, który udawał trap i mrówki weszły po nim na łódkę. Wchodziły spokojnie i z ciekawością w sercu. Dzieci z pomocą opiekuna zdjęły trap i puściły łódeczkę na wodę. Wiatr zadął w liściasty żagiel i łódeczka popłynęła. Wylądowała na przeciwległym brzegu stawu. Mrówki zeszły z łódeczki na ziemię i zaczęły się zagospodarowywać na nowym terenie. Wszyscy byli zadowoleni – mrówki, dzieci i ich opiekun. Liściowi i łódeczce chyba też było dobrze, bo polubiły się nawzajem, a nawet zaprzyjaźniły.
Autor: Ewa Damentka