Małe mrówki – 21

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały cienia. Drwale wycięli sporą część lasu. Mrowisko jakoś się uchowało, ale brakowało cienia rzucanego przez drzewa i ochłody, jaką ten cień zapewniał. Pracowite mrówki zrobiły więc rusztowanie z patyczków i przytwierdzały do niego duże liście. Tworzyły swoisty niby parawan, niby namiot. Zyskają czas, by zastanowić się, czy dadzą radę wytrzymać w tym miejscu, czy też przenieść mrowisko gdzie indziej. Zdążą przeprowadzić rozpoznanie i zorganizować się. Są zmyślne, pracowite i przewidujące.

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 36

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zwracali uwagi na otoczenie. Tymczasem z uwagą przyglądał się im mały wróbelek, który zastanawiał się, dlaczego idą w tłoku, zamiast wzlatywać w powietrze. Podzielił się swoimi spostrzeżeniami z zajączkiem, który z kolei dziwił się, że ludzie trzymają się jakiejś wytyczonej drogi, zamiast kicać lub iść, gdzie im pasuje. Stary gołąb pocztowy przysłuchiwał się z cierpliwością, a potem wyjaśnił dyskutującym zwierzakom, że ludzie należą do zupełnie innego, obcego gatunku, który kieruje się własnymi prawami.

Autor: Ewa Damentka

Małe mrówki – 17

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dla ochłody. Będą nim wachlowały swoją królową i gości, którzy przybędą na uroczyste otwarcie międzynarodowej olimpiady mrówek. Przybyły już delegacje mrówek z różnych stron świata. Mrówki-gospodarze zorganizowały stadiony, bieżnie i trybuny. Teraz wykańczają całość. Jutro z rana rozpoczną się zawody. Ciekawe, czy znajdzie się jakakolwiek stacja telewizyjna, która zechce transmitować lekkoatletyczne zmagania mrówek?

Autor: Ewa Damentka

Małe mrówki – 13

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały tego liścia żeby wywołać uśmiech na twojej twarzy. „Życie ludzi jest chyba trudne”uznały mrówki obserwujące turystów. Wymyśliły więc sobie, że będą robiły rozmaite dziwne rzeczy, które mogą choć na chwile rozjaśnić ludzkie twarze, przywołać uśmiech, a nawet śmiech. Ja już uśmiechnęłam się do nich. Proszę, zrób to samo.

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 32

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, niektórzy rozmawiali, inni milczeli. Jedli lody, oglądali widoki lub zatapiali się w swoich myślach. Mało kto zdawał sobie sprawę z tego, że wszyscy spacerowicze byli uważnie obserwowani przez morze, wiatr, słońce i skały, które przyglądały się im z uważną życzliwością. Człowiek jest tak mały w obliczu sił przyrody, że należy go chronić i na szczęście przyroda robi to od dawna. Może warto, żebyśmy zaczęli się jej odwdzięczać?

Autor: Ewa Damentka

Okruszek chleba – 52

Okruszek chleba leżał pomiędzy talerzami znajdującymi się na lnianej ściereczce położonej na zielonej trawie. Piknik rodzinny trwał w najlepsze. Dzieci bawiły się w berka, grały w siatkówkę i badmintona. Rodzice ich pilnowali, a czasem grali razem z nimi. Mama przed chwilą nakarmiła zgłodniałe potomstwo i męża, a teraz zajmowała się niemowlęciem, które przed chwila obudziło się i wpatrywało się w nią uważnie. Po chwili zagaworzyło i wyciągnęło do niej rączki. Mama wstała i, trzymając niemowlę w ramionach, zaczęła z nim spacerować. Pokazywała mu łąkę, drzewa na jej skraju, grające rodzeństwo i bawiącego się razem z nimi ojca. Niemowlę po chwili znowu zasnęło i matka usiadła z nim w cieniu. Z uśmiechem przyglądała się dokazującej rodzinie. Była spokojna, bo jeszcze długo mogli się tu bawić. Przed chwilą zjedli tylko część jedzenia, które przygotowała na piknik. Pozostałe kanapki i sok nadal spoczywały w turystycznej lodówce. Zapowiadał się długi, wesoły dzień.

Autor: Ewa Damentka

Małe mrówki – 5

Małe mrówki ciągnęły duży liść. Potrzebowały go dzieci. Miały łódeczkę wydrążoną z kawałka drewna i umocowany w niej patyczek, który udawał maszt. Gdy mrówki przyciągnęły duży świeży liść, opiekun dzieci zrobił z niego żagiel. Położył na brzegu łódki drugi patyczek, który udawał trap i mrówki weszły po nim na łódkę. Wchodziły spokojnie i z ciekawością w sercu. Dzieci z pomocą opiekuna zdjęły trap i puściły łódeczkę na wodę. Wiatr zadął w liściasty żagiel i łódeczka popłynęła. Wylądowała na przeciwległym brzegu stawu. Mrówki zeszły z łódeczki na ziemię i zaczęły się zagospodarowywać na nowym terenie. Wszyscy byli zadowoleni – mrówki, dzieci i ich opiekun. Liściowi i łódeczce chyba też było dobrze, bo polubiły się nawzajem, a nawet zaprzyjaźniły.

Autor: Ewa Damentka