Czerwony samochód – 36

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i pierwszy przyjechał na metę. Jego właściciel był bardzo zadowolony. Wysiadł z samochodu, pieszczotliwie pogłaskał jego karoserię i przyjął poczęstunek zaproponowany przez organizatorów. Popijając orzeźwiający napój, spoglądał na drogę, czekając na swoich rywali. Dopiero po dłuższej chwili pokazał się rosnący punkcik, a po jeszcze dłuższej kolejne. Zadowolony kierowca podziękował swoim mechanikom. Dobrze przygotowali czerwony samochód do tego rajdu.

Autor: Ewa Damentka

Niebo rozpogadzało się – 50

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które wreszcie mogło przyjrzeć się Ziemi i jej mieszkańcom. Rozświetliło ciemne zakamarki i wlało otuchę tam, gdzie było to potrzebne. Poza tym robiło to co zwykle i zajmowało się swoimi sprawami. Czasem tylko zerkało na Ziemię i inne planety Układu Słonecznego.

Autor: Ewa Damentka

Drewniana łódka – 50

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce morze rozgościło się na nadbrzeżnej plaży. Gdy wycofało się, zabrało łódkę ze sobą. Odtąd pływała, zwiedzając morski świat. Oglądała wyspy i wysepki. Na jednej z nich osiadła, otwierając nowy rozdział w swoim życiu. Była zadowolona, syta wrażeń i ciekawa dnia codziennego. A jej nowy właściciel był przeszczęśliwy, bo dzięki niej mógł wybierać się na ryby i odwiedzać sąsiadów mieszkających na pobliskich wyspach.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 11

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wyraźnie odcinały się na tle nieba. Tworzyły kontur miasta – jakby dziecięcą wycinankę. Kontur, który wydzielał i ograniczał miasto, jego mieszkańców i ich sprawy. Dawał poczucie przynależności i możliwości, które są z tym związane.

Jednak co pewien czas znajdował się śmiałek, który opuszczał miasto, by sprawdzić się w wielkim świecie – w przestrzeni poza uporządkowaną miejską infrastrukturą ograniczoną ulicami i domami z wielkiej płyty. Szukał swoich światów, swojej drogi. W końcu wybierał miejsce, w którym osiadał i tworzył nowe, własne miasto.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Święta Nigdy – 33

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby ulicami jej miasta spacerowali obcokrajowcy. Od niedawna zaczęli się jednak pojawiać. Teraz miała przed sobą parę zakochanych. Kolor ich skóry był wyraźnie ciemniejszy niż mieszkańców jej miasteczka. Mieli też inne figury, włosy, oczy, rysy twarzy. Szczególnie zachwycił ją ich ubiór. Wyglądali jak rajskie ptaki, które na chwilę przybyły do jej świata. Święta Nigdy przyglądała się im z przyjemnością, która ją samą zaskoczyła. Wróciła do domu tanecznym krokiem, nucąc cichutko swoją ulubioną piosenkę.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 100

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata baśni, bo drzwi prowadziły do chatki babci Czerwonego Kapturka. Weszła do środka w momencie, gdy Wilk już zjadł babcię i układał się w łóżku, żeby zaczekać na przyjście Czerwonego Kapturka. Ujrzawszy ją warknął: „schowaj się, bo zepsujesz mi interes. Ciebie zjem później”.

Przerażona schowała się do szafy i nie była w stanie poruszyć się, ani wypowiedzieć słowa, żeby ostrzec Czerwonego Kapturka. Też przerażona patrzyła, jak po zjedzeniu Czerwonego Kapturka wilk podchodzi do niej, żeby ją również zjeść. Niestety dla niego, babcia i Czerwony Kapturek tak mocno kotłowały się w jego brzuchu, że aż się przewrócił i nie miał siły wstać.

Wszystkie panie uratował dzielny myśliwy, który szybko polubił młodą kobietę, gdyż zachwycił się jej zgrabną sylwetką. Razem z babcią i Czerwonym Kapturkiem odprowadził dziewczynę do jej świata i z żalem patrzył, jak się oddalała. „Jesteś jeszcze młody” – pocieszała go babcia – „na pewno spotkasz jeszcze odpowiednią kobietę”. „A my będziemy trzymać za ciebie kciuki” – powiedział Czerwony Kapturek i przytulił się do babci.

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 44

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot wyganiał resztki snu z zaspanych głów i budził. Ludzie wstawali rześcy, radośni i pełni energii. Nawet największe śpiochy wstawały wcześniej niż zwykle, a przez to nie wiedziały, co robić z porankiem. Popijały więc kawę, słuchając ptasich melodii.

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 43

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot obwieszczał, że nadchodzi wiosna i cała przyroda budzi się do życia. Wpłynęło to nawet na pewnego programistę, który oderwał się na chwilę od swojej pracy i poszedł na spacer, upajając się świeżym powietrzem i ptasimi trelami.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 7

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wydawały się znajome. Nic dziwnego, od lat widniały przecież na plakacie ozdabiającym pokój podróżniczki.

Teraz, przez okno autokaru, z niedowierzaniem przyglądała się rosnącemu na jej oczach miastu. Jednak tu jest, właśnie spełnia swoje kolejne marzenie.

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 42

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot przynosił radość, urzekał swoją lekkością i inspirował kompozytorów. Niejedna melodia powstała dzięki wiosennym ptasim śpiewom.

Autor: Ewa Damentka