Wakacje postanowiły odpocząć – 40

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewał. Odwiedzały plemiona, którym obce było pojęcie urlopu i wakacji. Uczyły się żyć zgodnie z naturą. Jednak nie były zadowolone, bo wszędzie zauważały symptomy nadchodzącej „cywilizacji”. Świat się unifikował. Plemiona również…

Aż obudziłam się z wrażenia. Mam nadzieję, że ten sen się nie ziści.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 30

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce śpiewały. Zostały tak skonstruowane, że najlżejszy podmuch wiatru wywoływał dźwięki. Każdy wieżowiec przypominał instrument i wydawał własny dźwięk. Jednocześnie wszystkie je zestrojono i harmonijnie współgrały ze sobą. Całe miasto przypominało orkiestrę, która nieustannie grała. Cisza panowała tylko w bezwietrzne dni, co zdarzało się bardzo rzadko. Ulubionym zajęciem mieszkańców było koncertowanie. Każdy grał na jakimś instrumencie i dążył do jak najlepszego współbrzmienia z muzyką miasta.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 4

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało, odsłaniając przebywające w nim zwierzęta. Właśnie na to czekał myśliwy, który chciał upolować jedną z saren. Jednak powiew wiatru poniósł dalej jego zapach i wszystkie zwierzęta uciekły.

Myśliwemu zostało tylko wyciągnięcie aparatu fotograficznego i kamery. Zrobił kilka zdjęć pięknym trawom i nakręcił krótki film. To były jego jedyne trofea, z którymi wróci do domu. A morze traw nadal falowało, jakby rozterki myśliwego nie robiły na nim żadnego wrażenia.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 38

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo jeszcze nie była pora na gości. Oni zjawiają się dopiero wiosną. Przychodzą potem latem i jesienią. Zima jest czasem, gdy las regeneruje się po najściach ludzi. Zwierzęta oddychają z ulgą. Nie muszą się kryć, chować i uważać na intruzów. A tutaj, w środku zimy, idzie sobie dziewczyna, a jej czerwona pelerynka z kapturkiem ładnie wygląda na tle zielonych liści. Zaraz, zaraz… zielonych liści? Wilk mocniej przymrużył oczy, potrząsnął łbem i znowu zaczął się zastanawiać – zimą chyba nie ma zielonych liści. „Tu jesteś” – odezwał się za nim znajomy głos – „długo cię wołałem, chodź na śniadanie”. Pracownik schroniska dla starych leśnych zwierząt z ulgą popatrzył na stareńkiego basiora. Ostatnio martwił się o niego. Staruszek zapominał o jedzeniu, nie rozpoznawał znajomych i ciągle wymykał się z ogrodzonego terenu. „No cóż, ciągnie wilka do lasu” – pomyślał mężczyzna, patrząc z sympatią na podopiecznego, który, idąc na śniadanie, dalej zastanawiał się, czy zima może być zielona.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 42

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i widać było, że ma jeszcze dużo rezerwy. Bardzo cieszyło to jego kierowcę, który zamierzał swoim czerwonym samochodzikiem zwiedzić pół świata, a może i ciut więcej.., bo jeśli tylko samochód wytrzyma, to nawet cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 37

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nie lubił niezapowiedzianych gości. A tymczasem za dziewczynką w czerwonym kapturku szedł chłopiec z psem na smyczy, staruszka z laską i dwójka dorosłych z plecakami. Pies widocznie go wyczuł, bo nastroszył sierść i zawarczał. Mężczyzna powiedział do niego uspokajającym głosem: „Spokojnie Rex, spuścimy cię ze smyczy, jak dojdziemy do domku babci. Na razie nie możemy pozwolić, żebyś straszył zwierzynę leśną. Wilk aż się zatrząsł ze złości, słysząc, że został uznany za płochliwą „zwierzynę leśną”, i patrząc spode łba na wilczura Rexa, pomyślał, że z chęcią by go wytarmosił.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 41

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne zakręty górskiej serpentyny. Z daleka wyglądało to, tak jakby tańczył. Ludzie w dolinie cieszyli się na jego widok, bo to znaczyło, że zima się kończy i górskie drogi znowu zaczęły być przejezdne.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 27

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce górowały nad doliną. Wydawało się, że sięgały chmur. Wieczorami paliły się na nich czerwone lampki ostrzegające lecących nisko pilotów. Gdy widzieli czerwone światełka – zdarzało się, że nadlatywali nad miasto, żeby z góry przyglądać się jego ulicom i nocnemu życiu jego mieszkańców. Miasto wydawało się wtedy wielkim mrowiskiem, z kłębiącym się tłumem ludzi, którzy niezależnie od później pory, przemierzali ulice w sobie tylko znanym celu.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 41

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby zwierzęta swobodnie spacerowały ulicami jej miasta. Widok dwóch misiów koala była przekomiczny i wzruszający jednocześnie. Trochę zdziwiła się, gdy za nimi zobaczyła dwa kangury, a potem dwa lamparty. Przystanęła i zdziwiona przyglądała się kolejnym parom zwierząt, które mijały ją i zgodnie szły w kierunku portu – słonie, wielbłądy, hipopotamy, konie, krowy, zające, myszy, szczury, mrówki, żuczki, psy, koty, żyrafy i wiele, wiele innych zwierząt.

„O, jesteś!!! Wreszcie cię znalazłam” – usłyszała głos swojej przyjaciółki świętej Zawsze, która złapała ją za rękę i pociągnęła za sobą, mówiąc – „My też musimy iść. Trwa właśnie rekonstrukcja historycznego wydarzenia. Chcę się przekonać, czy rzeczywiście wszystkie zwierzęta zmieszczą się w nowej »Arce Noego«”.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 40

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i nawet pustynny kurz się go nie trzymał. Nie był wstanie na nim osiąść. Trasa rajdu była długa, a wiatr spory. Wszystkie pozostałe samochody przyjechały mocno ubrudzone. Tylko czerwony samochód wyglądał, tak jakby dopiero co wyjechał z myjni. Kierowcy i mechanicy skupili się przy nim, próbowali odgadnąć, w czym tkwi tajemnica. Mechanicy przygotowujący czerwony samochód zaklinali się, że nie mają pojęcia, co się stało. Tylko kierowca pogwizdywał lekko i uśmiechał się pod nosem. Od dawna czuł, że jego samochód jest kobietą. A niedawna podróż po Francji i pobyt w Paryżu pomógł mu – a właściwie jej – odnaleźć swój własny szyk, wdzięk i klasę. Przecież dama nawet w najtrudniejszych warunkach nie może wyglądać na zaniedbaną! Klasa zobowiązuje… Czerwony samochód też się uśmiechał, bo kierowca miał rację, a poza tym niedługo znowu pojadą do Paryża, do narzeczonej kierowcy. Wtedy samochód znowu będzie ładnie prezentować się na paryskich ulicach…

Autor: Ewa Damentka