Morze traw – 27

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Zdawało się, że cała ziemia tańczy razem z nim. Śpiewało kołysankę dla zwierząt, roślin, ziemi, nieba i strudzonych wędrowców. Wystarczyło zwolnić, rozejrzeć się dookoła i poczuć rytm i melodię wiatru oraz falujących traw. Popłynąć razem z nimi. Chwila takiej regeneracji wystarczała na bardzo, bardzo długo.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 47

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, że dziewczyna mogłaby okazywać mężczyźnie swoje zainteresowanie. Powinna być bierna, nie podnosić oczu i czekać na jego inicjatywę. Teraz Nigdy z przyjemnością obserwowała parę, która dyskutowała, trzymając się za ręce i patrząc sobie w oczy. Widać było, że obydwoje pielęgnują tę miłość.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 24

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Łatwo można było sobie wyobrazić, że te trawy są prawdziwym morzem, po którym pływamy statkiem wyobraźni. Można też było położyć się w trawach, wsłuchać w ich szum i przyglądać się obłokom przepływającym nad nami. A można też ukryć się na chwilę w gęstwinie traw i pobyć przez chwilę samotnie, z dala od ludzkich oczu. Każdy może wybrać to, co mu najbardziej odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 38

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce, pokryte lustrzanymi elewacjami, migotały w świetle latarni miejskich i księżyca. Dzięki temu miasto było jasne, wesołe i barwne. Pasażerowie samolotu przyglądali się mu z dużą przyjemnością. Jutro z rana wyruszą na zwiedzanie miasta. Ci mniej zmęczeni i jednocześnie bardziej niecierpliwi pewnie zrobią to jeszcze dzisiejszej nocy. A miasto tętni życiem, jest gwarne i kolorowe. Jest pełne atrakcji. Myślę, że warto się tam wybrać chociaż raz. Ciekawa jestem, co Ty o tym sądzisz. Może polecimy tam razem?

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 20

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało, wprost zapraszając fotografa do uwiecznienia jego piękna. Fotograf przyjął to zaproszenie. Wybrał dogodne miejsce. Rozłożył sprzęt i rozpoczął sesję zdjęciową. Zrobił kilkanaście urokliwych zdjęć, po czym wyjął kamerę i zaczął filmować. Chciał, po powrocie do domu, pokazać żonie czar tej trawiastej przestrzeni.

dla Krzysztofa napisała Ewa Damentka

Morze traw – 16

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Delikatnie falowały również nozdrza sarny, która uważnie badała otoczenie. Ponieważ nie dobiegła jej żadna obca woń, a teren wydawał się bezludny i spokojny, sarna ze spokojem wróciła do skubania trawy. Potem położyła się wśród traw i odpoczywała.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 34

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce sięgały nieba. Wydawało się wręcz, że dotykają chmur. Ciekawe, jakie widoki mają ich mieszkańcy. Wiele osób marzyło o tym, by w nich zamieszkać, żeby obserwować miasto i cały kraj z dużej wysokości. Turyści lecący samolotem też chcieli nocować na najwyższych piętrach. Nieduży kraj wiele zyskał, gdy zainwestował w drapacze chmur w swojej stolicy. Hasło reklamowe – „Z naszych okien zobaczysz prawie całą Europę” – przyciągało kolejnych turystów, którzy chcieli obejrzeć z okien swoich hotelowych apartamentów bezkresne przestrzenie, obejmujące swym zasięgiem również kilka sąsiednich państw. Przy okazji nowo przybyli zwiedzali miasto, robili zakupy, jedli obiady i zostawiali dużo pieniędzy, dzięki czemu kraj się rozwijał, a jego mieszkańcy szybko się bogacili.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 39

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nie lubił krzyków i płaczu małych dziewczynek, a dużo było tego słychać w całym lesie. Przynajmniej od miesiąca. Zwierzęta opowiadały między sobą, że w ziemiance w lesie zamieszkał mężczyzna, który napada na samotne kobiety. Również na małe dziewczynki. Wilk szedł ostrożnie za dziewczynką w czerwonym kapturku i zobaczył, że obcy mężczyzna zakradał się do niej. Zawarczał i rzucił się na obcego, przygniatając go swoim cielskiem. Dziewczynka pisnęła i rzuciła się do ucieczki. „No, przynajmniej tej się udało, może ostrzeże innych” – pomyślał wilk. Miał rację, z satysfakcją obserwował, jak wkrótce policjanci i wojsko pojawili się w lesie. Przeczesali go dokładnie i wyprowadzili obcego skutego w kajdankach. Wilk pozbył się konkurencji i teraz z dumą rozglądał się po swoim leśnym królestwie.

Autor: Ewa Damentka