Wilk przymrużył oczy – 42

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo, jak znał życie, za nią przyjdą inni ludzie. Może wśród nich będą myśliwi? A na pewno będą psy, które wszędzie zajrzą i strasznie ujadają. A tu młode wilczęta lada moment pojawią się na świecie. „Trzeba będzie im znaleźć lepszą kryjówkę” – pomyślał i szybko wrócił do stada.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 41

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo już dawno nie widział na swoim terenie bajkowych postaci. Ludzie, owszem, zjawiali się często – ale Czerwony Kapturek? Dawno o nim nie słyszał. Za nim pewnie będzie szedł myśliwy… Wilk schował się w krzakach i uważnie obserwował… Po chwili zobaczył, jak do dziewczynki podszedł inny wilk i ją zagadał. Wilk w krzakach obserwował zdziwiony – „Czy tamten nie słyszał bajek? Przecież Czerwone Kapturki trzeba zostawiać w spokoju”!

Po chwili dziewczynka odeszła, a obcy wilk ruszał na skróty do domku babci. „Czekaj to pułapka”. Obcy popatrzył drwiąco na starego wilka i parsknął śmiechem -„pewnie bajek się nasłuchałeś. Nie przeszkadzaj staruszku”. Pomknął jak strzała w stronę domu babci. Tymczasem stary wilk zebrał całe stado i podeszli ostrożnie pod dom babci, żeby zobaczyć, co będzie dalej.

Widzieli, że tak jak w bajce Czerwony Kapturek wszedł do domu i został zjedzony, podobnie jak wcześniej babcia. Również jak w bajce potoczyły się dalsze wydarzenia. Myśliwy rozciął brzuch śpiącemu wilkowi i pomógł wyjść z niego babci i Czerwonemu Kapturkowi. Następnie włożył do brzucha dużo kamieni i zaszył go z powrotem. Obcy wilk odszedł, złorzecząc – był głodny, a łoskot kamieni w jego brzuchu nie pozwalał na polowanie, bo zwierzyna go słyszała i uciekała w popłochu.

Stary wilk patrzył z satysfakcją. Bajki jednak dobrze uczą i ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Spojrzał na młode wilki ze swojej watahy. Wiedział, że żaden z nich nie wpadnie w pułapkę Czerwonego Kapturka. Po głowie chodziły mu wspomnienia innych bajek, które słyszał w dzieciństwie. Czas podzielić się nimi z młodszym pokoleniem – pomyślał i poszedł zapolować na królika, bo zrobił się całkiem głodny po tej przygodzie z Czerwonym Kapturkiem.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 8

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały nawet do Śpiącej Królewny, jakby chciały wybudzić ją z letargu. Mówiły: „Wstawaj! Ocknij się! Szkoda czasu, by czekać na księcia, który zjawi się za sto lat. Życie jest tu i teraz”! Były nieustępliwe i natarczywe. Słodki sen księżniczki zamieniały w koszmary. Zaczęła śnić o księciu, który za sto lat grzebie żywcem ją, jej rodziców i poddanych, by zrobić miejsce dla siebie i swojego królestwa. Zaniepokoiła się i uznała, że pora wstać i wziąć swoje życie we własne ręce. Otworzyła oczy, a wraz z nią obudzili się wszyscy w pałacu i całym królestwie. Życie powróciło do jej rodziny oraz poddanych i nabrało zwyczajnego codziennego rytmu. W konkury znowu zaczął przyjeżdżać przystojny książę z sąsiedztwa, wraz ze swoim nauczycielem – starym Merlinem. Został miło powitany i po paromiesięcznych staraniach jego oświadczyny przyjęto. Książę z radością patrzył na słodką twarzyczkę swojej narzeczonej i cieszył się, że zły czar został przełamany teraz, miesiąc po rozpoczęciu klątwy. Za sto lat – gdyby przepowiednia miała się spełnić w planowany sposób – byłby już sędziwym staruszkiem i mógłby co najwyżej patrzeć jak jego praprawnuk wybudza Śpiąca Królewnę z zaczarowanego snu. Jeszcze pełen niedowierzania zwierzał się ze swoich radości sędziwemu Merlinowi i nie zauważał, że staruszek, słuchając jego wywodów, uśmiecha się lekko, zerka na swój pierścień, podróżny sękaty kij i lekko dotyka sakwy, w której miał ukrytą misę wydającą dźwięk tak mocny jak gong.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 32

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Z uwagą wpatrywałam się w ekran wypełniony tańczącymi łanami traw. Po chwili kamera pokazała zwierzęta, które na moment odsłonił wiatr. Sawanna była pełna życia, które teraz przycupnęło tuż przy ziemi, Schowało się w trawach, w nadziei, że intruzi z kamerami zaraz sobie pójdą i znowu będzie mogło swobodnie zajmować się sobą i swoimi zwykłymi sprawami.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 44

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce tym razem nie były widoczne. Tonęły w smogu, który też wyznaczał granice miasta. Turyści zjeżdżający z góry swoim autokarem widzieli brązowo-żółto-szarą mgłę, która spowijała dużą część malowniczej doliny. „To tu mamy odpoczywać?” – zastanawiali się niektórzy. Na ich szczęście wkrótce zaczęły wiać silne wiatry i miasto odzyskało swój normalny wygląd. A z jego wieżowców roztaczał się wspaniały widok na całą dolinę i okoliczne góry.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 3

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wywarły duże wrażenie na sceptycznej młodej kobiecie, która z niechęcią dała się zaciągnąć przyjaciółce na to dziwne spotkanie. Gdy gong umilkł, jego wibracje pozostawały w powietrzu jeszcze bardzo długo. Kobieta siedziała oszołomiona i rozluźniona jak nigdy wcześniej. Z uwagą przyglądała się gongowi, który został schowany do futerału. Obiecała sobie, że jak wróci do domu, poszuka informacji na temat gongów, ich cen i możliwości kupna. Też chce mieć taki – swój własny. Będzie wykorzystywać go tak często, jak będzie chciała. Zamyślona nie zauważyła, że przyjaciółka od dłuższego czasu dopytuje ją, jak się jej podobało. „E tam, żadna rewelacja” – odpowiedziała, krzywiąc się, bo nie chciała, by przyjaciółka myślała, że gong zrobił na niej jakiekolwiek wrażenie.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 29

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Młoda malarka usiłowała uchwycić to na swoim płótnie. Skończony obraz jednak nie zachwycił jej. Wyciągnęła więc karton i suche pastele, bo miała nadzieję, że delikatny, nietrwały charakter plam i kresek pastelowego rysunku pozwoli jej na oddanie tej ulotnej chwili – atmosfery falujących traw rozlewających się aż po horyzont.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 42

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce początkowo wyglądały jak dziecięca wycinanka. Widać było tylko ich czarne kontury na tle błękitnego nieba. Z każdą chwilą stawały się coraz wyraźniejsze i jaśniejsze. Widać było nawet błyski promieni słonecznych w ich oknach. Jeszcze tylko chwila i wysłużony samochód zawiózł turystów w sam środek centrum. Stąd blisko do wszystkich atrakcji – muzeów, teatrów, bibliotek, klubów i księgarni. Odpocząć można było w którymś z licznych parków lub w większych i mniejszych hotelach, hotelikach i motelach. Wiele osób przyjeżdżało tu na weekend, żeby odpocząć. Gdy wracali do swoich miejscowości, miasto ich żegnało widokiem swoich wieżowców, które stopniowo zamieniały się znowu w dziecięcą wycinankę, by z czasem zniknąć za horyzontem.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 40

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to mogło zwiastować kłopoty. Rzeczywiście, odruchowo nastroszył sierść i zawarczał, gdy poczuł woń dużego płowego psa, który biegł za dziewczynką. Pies osłonił sobą dziewczynkę i warczał na wilka odsłaniając duże białe kły. Za moment dobiegł zadyszany chłopiec, który przytulił dziewczynkę i po długiej chwili, potrzebnej na wyrównanie oddechu, powiedział – „Wracamy do domu. Jesteś odważna i już nigdy nikomu nie musisz tego udowadniać”. Poszli wolno, a za nimi szedł pies uważnie obserwujący wilka. Ten uznał, że nie ma ochoty na awanturę, zwłaszcza że jego stado jest daleko. Dzięki temu dzieci spokojnie opuściły las, a na łące czekali skruszeni winowajcy – koledzy dziewczynki, którzy wcześniej się z niej wyśmiewali. Brat dziewczynki zagaił – „Nie wiem, czy wiecie – prawdziwi mężczyźni opiekują się kobietami, a nie narażają ich na niebezpieczeństwo”. Trzymając siostrę za rękę, poszedł z nią w kierunku wsi. Gromadka dzieci powlokła się za nimi. Pies zamykał pochód i od czasu do czasu zerkał w stronę lasu, skąd całej scenie przyglądał się stary wilk.

Autor: Ewa Damentka