Dźwięk gongu – 32

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje towarzyszyły duchowym wędrowcom. Jednocześnie nadawały rytm. Tworzyły pewną przestrzeń, w której łatwo było się skupić, tworzyć oraz materializować wizje. Rzeczywistości różnych światów zdawały się przenikać i splatać, tworząc wibracje świata wspólnego dla wielu podróżników, a jednocześnie łączącego duchowość z materią. Czasami któryś z wędrowców chciał zlokalizować gong, jednak nikomu nie udało się go zobaczyć. Niektórzy zastanawiali się, czy znajdował się on w sercu Ziemi, a może w głębinie oceanu lub na szczycie góry? A może w niebie? Po pewnym czasie rezygnowali, bo rozumieli, że ta wiedza nie była istotna. Ważne było tylko to, że ten gong był, jest i zdaje się, że zawsze będzie. Od początku świata, dziś i w przyszłości. Nadawał, nadaje i będzie nadawał rytm, który porządkuje i stabilizuje. A kolejne pokolenia duchowych wędrowców będą korzystać z jego pomocy.

dla Darii napisała Ewa Damentka

Okruszek chleba – 6

Okruszek chleba leżał pomiędzy notatkami. Świadczył o tym, że zapracowany programista kiedyś coś zjadł… Jednak było to chyba dawno, bo mężczyzna od wielu godzin wpatrywał się w ekran komputera, pisząc coś zapamiętale i sprawdzając linijki zapisanego wcześniej kodu…

Na szczęście w spiżarce miał jeszcze chleb, a w lodówce gotowy obiad do podgrzania. Sam osobiście przygotował go wcześniej. Zje go… kiedyś… Teraz trzeba dokończyć program…

dla Janusza napisała Ewa Damentka

Morze traw – 44

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało i rozsiewało wspaniały zapach ziemi i soczystych traw. Zapach dobiegał nawet do domku leżącego za dalekim lasem. Przypominał o przestrzeni, lataniu i wolności. Chłopiec, który uczył się do egzaminów, uśmiechnął się i pomyślał, że niedługo nadejdą wakacje, a wtedy on będzie swobodnie biegał i będzie robił wszystko, na co będzie miał ochotę. Rozluźniony pochylił się znowu nad książką i swoimi notatkami. Nauczy się i będzie wolny. Całe wakacje przed nim. Tyle przygód, ile tylko zapragnie.

Autor: Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 48

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dzieci. Szybko dołączyli do nich dorośli i wkrótce cały kemping przeniósł się nad rzekę. Tylko grille zostały na swoim miejscu, bo wyjątkowo turyści przestali myśleć o jedzeniu. Smażone kiełbaski jakoś kłóciły się z tym nastrojem tajemniczości, który wprowadzało światło księżyca otulające rzekę i ludzi.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 27

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje przenikały każdą komóreczkę, kosteczkę, każdą tkankę ciała. Przywoływały tajemnicę i przynosiły ulgę. Inspirowały i rozluźniały. Uwolnione myśli leciały do nieba, a przy człowieku zostawały tylko te najbardziej niezbędne. Umysł odpoczywał, a ciało się regenerowało. Właśnie dlatego młody mężczyzna przyjeżdżał do tej doliny ukrytej w górach. Gong przyciągał i leczył, a mężczyzna zdrowiał i wracał do domu, ciesząc się z coraz lepszego zdrowia i coraz lepszego życia.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 47

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się nudystów. Kilku tekstylnych próbowało zrobić im zdjęcia, ale szybko zostali złapani. Dano im do wyboru – wezwanie policji lub przyłączenie się do nudystów. Chcąc, nie chcąc, tekstylni rozebrali się. Z tęsknotą patrzyli, jak ich ubrania i aparaty fotograficzne znikają w plażowej szopie. Jednak szybko humor się im poprawił. Ciepła woda i światło księżyca zdziałały cuda. A i towarzystwo było niezłe. Zupełnie inaczej wyobrażali sobie nudystów, a tymczasem mieli z nimi o czym rozmawiać. Obiecali sobie, że częściej będą tu zaglądać, ale tym razem już w charakterze bywalców, a nie podglądaczy.

Autor: Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 46

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się ptaków. Właściwie, to nie wiadomo czy się kąpały, może nurkowały, żeby zdobyć ryby? Z daleka wyglądało to bardzo ciekawie. Co chwila jakiś ptak nurkował, potem wynurzał się i niekiedy trzymał w dziobie jakąś szamocącą się rybę. Inne ptaki pływały po wodzie i tylko od czasu do czasu zanurzały w niej szyje. Ciekawe, czy ryba lepiej bierze w świetle księżyca?

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 23

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały do najdalszych zakamarków doliny. Budziły śpiących, nadawały rytm, przypominały o…

…no właśnie, każdemu przypominały o czymś innym. Jakimś dziwnym sposobem losy mieszkańców doliny splatały się z dźwiękiem gongu. Jednym przypominał on o tym, że nadchodzi pora odpoczynku lub jedzenia. Innym, że trzeba się pomodlić, a jeszcze innym, by dziękować za to, co mają w życiu – ukochane osoby, dostatek, zdrowie…

Ciekawa jestem, gdybym tam mieszkała, to o czym przypominałyby mnie?

Autor: Ewa Damentka