Morska piana – 26

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli zgraną paczką, roześmiani, spaleni słońcem, szczęśliwi. Niedawno obronili magisterkę. Byli dyplomowanymi architektami. Wybrali się nad morze, żeby wspólnie zakończyć ten etap życia i nabrać sił przed nowymi, nieznanymi wyzwaniami.

dla Jurka napisała Ela

Okruszek chleba – 21

Okruszek chleba leżał pomiędzy dwoma wróbelkami. To był ten moment, kiedy żaden z nich jeszcze nie ruszył do boju. Nagle cień przykrył ptaszki – wrona wykorzystała wahanie, sfrunęła i porwała okruszek. „Biedne te moje wróbelki” – powiedziała babcia – „Najpierw te przebrzydłe gołębie, a teraz jeszcze ta wrona”.

dla Janusza napisali Ela i Krzysztof

Morze traw – 15

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Wczesne słońce złociło je. Ten widok koił mnie. Odprężał. To nic, że żeby ten widok zobaczyć, musiałem wstać bardzo wcześnie, a potem cztery godziny mozolnie piąć się pod górę. Wart był tego. Zapadał w pamięć. Jak jest mi smutno, przywołuję ten obraz z Czarnohory.

dla Krzysztofa napisała Ela

Święta Nigdy – 17

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby Święta uśmiechała się ot tak bez powodu do zwykłych przechodniów. Przybyła tu bez asysty cherubinów, a z jej torebki wydobywał się rozkoszny zapach pierogów.

dla Magdy napisali Ela i Krzysztof

Starannie zapastowana podłoga – 16

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej promienie słońca. Dzieło moich rąk. Całe przedpołudnie poświęciłem jej, żeby można było nawet z niej jeść. Nieoczekiwanie usłyszałem szelest wiosennego deszczu. Po chwili ucichł. I wtedy wbiegł do domu mokry, umorusany pies. Otrząsnął się na moją podłogę i teraz lśnią na niej krople, tworząc fantastyczną mozaikę.

dla Krzysztofa napisała Ela

Staruszek z latarnią – 46

Staruszek z latarnią wyszedł na podwórko, żeby zobaczyć, dlaczego jego Florek tak szczeka. Przecież zimą na to odludzie pod lasem nikt nie zaglądał w dzień, a tym bardziej w nocy. Ujrzał zdumiewający widok. Przed Florkiem stał dzik i patrzył zdumiony, kto na niego śmie szczekać. Staruszek potrząsnął latarnią, krzyknął i spłoszony dzik uciekł. Mężczyzna uspokoił Florka i poszli razem spać do izby, zakładając, że już nikt ich nie odwiedzi.

dla Krzysztofa napisała Ela