Czerwony samochód – 42

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i widać było, że ma jeszcze dużo rezerwy. Bardzo cieszyło to jego kierowcę, który zamierzał swoim czerwonym samochodzikiem zwiedzić pół świata, a może i ciut więcej.., bo jeśli tylko samochód wytrzyma, to nawet cały świat.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 41

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne zakręty górskiej serpentyny. Z daleka wyglądało to, tak jakby tańczył. Ludzie w dolinie cieszyli się na jego widok, bo to znaczyło, że zima się kończy i górskie drogi znowu zaczęły być przejezdne.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 40

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i nawet pustynny kurz się go nie trzymał. Nie był wstanie na nim osiąść. Trasa rajdu była długa, a wiatr spory. Wszystkie pozostałe samochody przyjechały mocno ubrudzone. Tylko czerwony samochód wyglądał, tak jakby dopiero co wyjechał z myjni. Kierowcy i mechanicy skupili się przy nim, próbowali odgadnąć, w czym tkwi tajemnica. Mechanicy przygotowujący czerwony samochód zaklinali się, że nie mają pojęcia, co się stało. Tylko kierowca pogwizdywał lekko i uśmiechał się pod nosem. Od dawna czuł, że jego samochód jest kobietą. A niedawna podróż po Francji i pobyt w Paryżu pomógł mu – a właściwie jej – odnaleźć swój własny szyk, wdzięk i klasę. Przecież dama nawet w najtrudniejszych warunkach nie może wyglądać na zaniedbaną! Klasa zobowiązuje… Czerwony samochód też się uśmiechał, bo kierowca miał rację, a poza tym niedługo znowu pojadą do Paryża, do narzeczonej kierowcy. Wtedy samochód znowu będzie ładnie prezentować się na paryskich ulicach…

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 39

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i widać było, że na pewno dojedzie tam, gdzie chce jego kierowca. Był wybawieniem dla grupy paralotniarzy. Wiatry zagnały ich dużo dalej, niż początkowo planowali dolecieć. Mieli nadzieję, że czerwony samochód zawiezie ich do bazy. „Ciekawe czy uda się nas wszystkich zabrać za jednym razem?” – myśleli, szacując z daleka, jak duży może to być samochód. Tymczasem jego kierowca jechał beztrosko. Wyjechał na spontaniczną wycieczkę. Nawet nie wiedział, jakie nadzieje wiąże z nim grupa ludzi z kolorowymi płachtami, którą przed chwilą zobaczył.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 38

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i dzięki temu dalej mogliśmy się bawić. Samochodzik zjeżdżał z góry, jaką była wersalka, wjeżdżał w tunel, czyli pod łóżko, przemykał koło innych zabawek i domów z klocków. Minął nawet stado wielkich dinozaurów i przeprawił się przez ocean, jakim był dywan. Jego zwycięski rajd przerwała dopiero mama, która kazała nam przyjść na obiad. Ale potem znowu nim jeździliśmy w dziwne i nieznane miejsca.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 37

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jego pasażerowie, bardzo się cieszyli, że niedługo zobaczą ukochanych dziadków. Zaczęła się pora wakacji – nurkowanie, pływanie z fokami, zbieranie grzybów i zabawy z miejscowymi dziećmi. Kierowca cieszył się z radości swoich dzieci. Miło mu było, że nadal chcą spędzać czas z jego rodzicami. „Oby to trwało jak najdłużej” – myślał, patrząc, jak bardzo przez ostatni rok wyrosły jego dzieci. Zastanawiał się, czy dziadkowie ich rozpoznają. Zapomniał ich uprzedzić, że wnuki są teraz wyższe od nich.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 36

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i pierwszy przyjechał na metę. Jego właściciel był bardzo zadowolony. Wysiadł z samochodu, pieszczotliwie pogłaskał jego karoserię i przyjął poczęstunek zaproponowany przez organizatorów. Popijając orzeźwiający napój, spoglądał na drogę, czekając na swoich rywali. Dopiero po dłuższej chwili pokazał się rosnący punkcik, a po jeszcze dłuższej kolejne. Zadowolony kierowca podziękował swoim mechanikom. Dobrze przygotowali czerwony samochód do tego rajdu.

Autor: Ewa Damentka