Morze traw – 46

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Patrząc na ludzi, widzimy osoby, które stoją niewzruszenie i osoby falujące na wietrze zdarzeń, koncepcji i idei. Są też ptaki, które, jakby mogło się wydawać, są porywane i niesione przez wiatr, ale jest inaczej. Ptaki wykorzystują prądy wiatrów, by skutecznie przemierzać wielkie odległości.

dla Krzysztofa napisał Adam

Dźwięk gongu – 31

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje prawdopodobnie roznosiły się na znaczną odległość. Roznoszący się dźwięk docierał do lasu i na polanę. Zwierzęta przystawały w miejscu, więc pewnie też odczuwały ten dźwięk. Jedynie mrówki nie przystawały i zajmowały się budową swojego mrowiska.

Autor: Adam

Okruszek chleba – 4

Okruszek chleba leżał pomiędzy kromkami chleba. Jeden chleb kruszy się mocniej, a inny mniej. Okruchy chleba chętnie są zjadane przez ptaki. Po wysypaniu ich na parapet trzeba trochę zaczekać, by pojawiło się lekkie stukanie. To znak, że przyleciały ptaki. Gdy stukanie się skończy, oznacza to, że ptaków już nie ma, a na parapet można wyłożyć nowe kromki chleba lub okruchy.

Autor: Adam

Morze traw – 43

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Chmury na niebie przepływały swobodnie. Pobliski strumyk huczał dostojnie i nie przestawał. Turyści, wynajmujący domek obok strumyka, pierwszej nocy prawie nie spali. Szum wody wybudzał. Po górskich wędrówkach i przyzwyczajeniu do szumu, sen w następnych dniach był już normalny.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 28

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje jakby napełniały cały organizm. Było to dopełnienie radości wygranej. Dźwięk gongu był jakby dopełnieniem nagrody za dobre ukończenie wyścigu.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 19

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wnikały wszędzie. To był dobry dźwięk słyszalny z daleka.

Tego popołudnia gong miał wielu słuchaczy. Słuchacze trochę rozmawiali ze sobą, a trochę słuchali. Gdzieś z oddali docierał zapach grillowanego mięsa. W tej sytuacji gong stracił na znaczeniu, a głodne osoby sięgnęły po portfele i podeszły do stoisk gastronomicznych.

Autor: Adam