Starannie zapastowana podłoga – 16

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej promienie słońca. Dzieło moich rąk. Całe przedpołudnie poświęciłem jej, żeby można było nawet z niej jeść. Nieoczekiwanie usłyszałem szelest wiosennego deszczu. Po chwili ucichł. I wtedy wbiegł do domu mokry, umorusany pies. Otrząsnął się na moją podłogę i teraz lśnią na niej krople, tworząc fantastyczną mozaikę.

dla Krzysztofa napisała Ela