Święta Nigdy – 37

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby ludzie wychodzili na ulicę w nietypowym makijażu. A teraz widziała chłopaka i dziewczynę wymalowanych od czubka głowy po palce rąk. Twarz dziewczyny ozdabiał górski pejzaż, a chłopak był umalowany tak, że przypominał sowę. Nawet przyozdobił swoje ubranie piórami, żeby spotęgować to wrażenie. Młodzi szli trzymając się za ręce i rozmawiali z ożywieniem. Nigdy zastanawiała się, czy szli na jakąś imprezę, a może dopiero się wybierali? Nie odgadła, ale też nie była jakoś szczególnie zainteresowana uzyskaniem odpowiedzi na to pytanie. Z wielką przyjemnością przyglądała się młodym. Zdziwiło ją tylko, że niewielu przechodniów zauważyło niezwykły wygląd tej pary, bo byli zatopieni w swoich myślach lub zapatrzeni w ekrany smartfonów. „Może więc i ja się za coś przebiorę?” – pomyślała, czując w sobie nagły przypływ odwagi. Gdy młodzi zniknęli jej z oczu, święta Nigdy poszła do domu, żeby napić się dobrej herbaty i zastanowić nad pomysłem, który właśnie przyszedł jej do głowy.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 103

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do świata krzywych zwierciadeł. Zobaczyła w nich siebie. Ona z dużą głowa pełną dziecinnych marzeń. Ona z długim językiem, powtarzająca plotki z okolicy. Zobaczyła siebie z dużym biustem, zachwycając się jego rozmiarami. Po czym zerknęła na własny biust, który nie był tak okazały jak jego odbicie w lustrze. Na koniec stanęła przed ostatnim odbiciem i widziała siebie z monstrualnymi biodrami. Wtedy pojawiła się myśl, że czas już skończyć z dietami odchudzającymi. Kobieta szczerze śmiała się z siebie i ze swoich odbić. Miała duży dystans do siebie samej. Zaśmiewała się potem na samo wspomnienie tej przygody. Jednak po powrocie do domu ucieszyła się, gdy zobaczyła w łazienkowym lustrze swoje normalne odbicie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Czerwony samochód – 37

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jego pasażerowie, bardzo się cieszyli, że niedługo zobaczą ukochanych dziadków. Zaczęła się pora wakacji – nurkowanie, pływanie z fokami, zbieranie grzybów i zabawy z miejscowymi dziećmi. Kierowca cieszył się z radości swoich dzieci. Miło mu było, że nadal chcą spędzać czas z jego rodzicami. „Oby to trwało jak najdłużej” – myślał, patrząc, jak bardzo przez ostatni rok wyrosły jego dzieci. Zastanawiał się, czy dziadkowie ich rozpoznają. Zapomniał ich uprzedzić, że wnuki są teraz wyższe od nich.

Autor: Ewa Damentka

Święta Nigdy – 36

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby kobieta poszła sama na tańce, bez partnera. Dziś światopogląd Nigdy się zmienił, gdyż często widzi, jak na tańce przychodzą samotne osoby. Bawią się, tańczą, śmieją, spędzają miło czas w towarzystwie starych znajomych i nowo poznanych osób.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 102

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wielkiej sali, gdzie mogła zobaczyć swoją przeszłość i przyszłość. Zobaczyła je i czym prędzej wyszła stamtąd rozpromieniona.

Taka oto jest siła „Klubu Anonimowych Księżniczek”

Autor: Jan Smuga

Miasto widoczne było – 16

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce ze szkła są nadzieją mieszkańców i przybyszów z całego kraju na dobrą pracę, dzięki czemu duże miasta przeżywają zadziwiający żywiołowy rozkwit. Miasta, gdzie wieczorami i nocą kwitnie życie kulturalne, a wędrując jego ulicami, zauważa się zróżnicowanie w rozmaitych aspektach życia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Drewniana łódka – 51

Drewniana łódka lekko kołysała się unoszona przypływem. Poziom wody szybko się podnosił i wkrótce woda zaczęła chlapać na środek pokoju. Kokoryczka odskoczyła od sztalugi i z niedowierzaniem patrzyła na swój rysunek, z którego wylewała się woda. Do pracowni wpadł Merlin, mrucząc coś pod nosem i wykonując jakieś dziwne gesty. Za nim weszły Złota Rybka, Jagoda i Babcia Jaga. Babcia podeszła do rysunku i dotknęła go. Woda przestała się z niego wylewać, ale pastelowy morski pejzaż zmienił się. Nie przypominał już rysunku, tylko przestrzenny hologram.

Kokoryczka popatrzyła pytająco na Babcię Jagę, a wszyscy zebrani patrzyli pytająco na Kokoryczkę.

– Co to było? – pierwsza odezwała się Jagoda.

– Nie wiem – mruknął Merlin i, spoglądając na Kokoryczkę, dodał – jesteś pewna, że nie masz czarodziejskich zdolności?

– Chyba nie – odpowiedziała Kokoryczka.

– Też tak myślałam – odezwała się Złota Rybka, patrząc na nią z powątpiewaniem.

– Dziwne rzeczy się tu dzieją – skomentowała Babcia Jaga, udając, że nie widzi Merlinka, który schował się za szafą i usiłował powstrzymać wstrząsający nim chichot.

Merlin też zauważył chłopca i z zawziętą miną ruszył w jego stronę, ale zatrzymał się na znak dany przez Babcię Jagę.

– Kokoryczko – zagaiła Babcia – chodź z nami do biblioteki, a tymczasem Merlin zostanie w pracowni i sprawdzi, co się tu stało.

Babcia Jaga, mówiąc to, uśmiechnęła się, widząc przerażoną minę Merlinka. Pomyślała, że mały sprawi im jeszcze niejedną niespodziankę, a teraz musi sam zmierzyć się ze skutkami swych żartów. Posłała telepatyczny przekaz – „Merlinie, nie bądź zbyt okrutny”. Wkrótce nadeszła odpowiedź – „Jasne, że nie będę, ale trochę poudaję, przynajmniej na początku”.

Autor: Archiwista SC

Miasto widoczne było – 15

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce miały wysoko na niebie szczyty zanurzone we mgle. Światła ostrzegawcze rozświetlały szary tuman. Widok, podzielony na dwie połowy, był intrygujący, pełen tajemnic i rzeczywistego piękna. To jesień niosła ze sobą nadmiar ciepła górą i chłodny wiatr przy ziemi.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu