Rozlewiska rzeki lśniły – 47

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się nudystów. Kilku tekstylnych próbowało zrobić im zdjęcia, ale szybko zostali złapani. Dano im do wyboru – wezwanie policji lub przyłączenie się do nudystów. Chcąc, nie chcąc, tekstylni rozebrali się. Z tęsknotą patrzyli, jak ich ubrania i aparaty fotograficzne znikają w plażowej szopie. Jednak szybko humor się im poprawił. Ciepła woda i światło księżyca zdziałały cuda. A i towarzystwo było niezłe. Zupełnie inaczej wyobrażali sobie nudystów, a tymczasem mieli z nimi o czym rozmawiać. Obiecali sobie, że częściej będą tu zaglądać, ale tym razem już w charakterze bywalców, a nie podglądaczy.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 128

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do krainy snów. To chyba sen, sen jak marzenie. Nie śmiała prosić o taki pałac. Kiedyś, kiedy była małą dziewczynką marzyła o swoim pałacu, wyobrażała go sobie. A teraz znalazła go na rogu ulicy.

Autor: Patisonek

Dźwięk gongu – 26

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dochodziły do wioski położonej w leśnej dolinie nad rzeką. Wszyscy jej mieszkańcy wyszli ze swoich drewnianych chat, zastanawiając się, czy coś się wydarzyło.

– Chyba przyjechał do nas król Henryk? – powiedział głośno Józef.

– A może to rocznica śmierci żołnierzy poległych w wojnie? – rzekł Jan.

Nad wioską pojawiły się gęste chmury, które zwiastowały nadejście deszczu. Wiatr zaczął przybierać na sile, co spowodowało, że liście z dębów rozwiewały się po wiosce. Ludzie czuli teraz interesujący zapach sosnowych drzewek, które rosły na skraju wioski. Usłyszeli mewy, po czym nad domami pojawiło się stado tych pięknych ptaków. To oznaczało nadejście pięknego lata, na które każdy czeka.

Autor: Sokolik

Morze traw – 41

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało gorące powietrze. Było upalnie. Nad morzem traw, ogrodami i polami złocistych zbóż unosiło się piękne, lekkie, zwiewne lato. W sukni malowanej kolorami pasteli. Powłóczystej jak tren. W słomkowym kapeluszu kwiatami przybranym.

Lato z miłością otulało swym ciepłem wszystko dookoła. Ludzie zażywali słonecznych kąpieli, cieszyli się i czerpali energię.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozlewiska rzeki lśniły – 46

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się ptaków. Właściwie, to nie wiadomo czy się kąpały, może nurkowały, żeby zdobyć ryby? Z daleka wyglądało to bardzo ciekawie. Co chwila jakiś ptak nurkował, potem wynurzał się i niekiedy trzymał w dziobie jakąś szamocącą się rybę. Inne ptaki pływały po wodzie i tylko od czasu do czasu zanurzały w niej szyje. Ciekawe, czy ryba lepiej bierze w świetle księżyca?

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 66

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i obserwował spacerowiczów. Jedni szli w ciszy, wsłuchując się w odgłosy lasu, inni rozmawiali. Ktoś rozmawiał przez telefon, ktoś inny jechał na rowerze. Słońce mocno przygrzewało, poganiając od wzrostu leśne kwiaty, wrzosy i paprocie. Wnet uśmiechnęły się do niego konwalie. Uzmysłowił sobie, że to maj. Po powrocie do domu spojrzał w kalendarz. Był 26. dzień maja. Kupił tulipany i pobiegł do mamy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 24

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje rozlewały się po całej uczelnianej bibliotece. Pomagały w utrwalaniu wiedzy. Umysły studentów stawały się jasne. Doznawały oświecenia i poczucia łączności z wiedzą. A oni sami doświadczali wpływu wibracji gongu na jakość i ilość zaliczanych egzaminów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 23

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały do najdalszych zakamarków doliny. Budziły śpiących, nadawały rytm, przypominały o…

…no właśnie, każdemu przypominały o czymś innym. Jakimś dziwnym sposobem losy mieszkańców doliny splatały się z dźwiękiem gongu. Jednym przypominał on o tym, że nadchodzi pora odpoczynku lub jedzenia. Innym, że trzeba się pomodlić, a jeszcze innym, by dziękować za to, co mają w życiu – ukochane osoby, dostatek, zdrowie…

Ciekawa jestem, gdybym tam mieszkała, to o czym przypominałyby mnie?

Autor: Ewa Damentka