Czytelnik z pewnym ociąganiem – 54

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy zobaczył, że wstaje dzień. Wkrótce słońce zalało całe pomieszczenie, a czytelnik umył się, przebrał, zjadł śniadanie i poszedł do pracy, cały czas mając przed oczami świat książki i bohaterów, o których czytał. Z pewnym żalem zobaczył, że z każdym krokiem te obrazy blakły i pojawiały się nowe – związane z pracą i obowiązkami. Jednak wiedział, że tak trzeba. Był przygotowany, zwarty i skupiony, gdy przekraczał drzwi biura. Wieczorem, w domu, znowu powróci do zaczarowanego świata czytanej właśnie książki.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 142

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła mnóstwo atrakcyjnych dziewczyn. Każda z nich miała strój niepodobny do innych. Nie każda miała sukienkę. Niektóre nosiły szorty – krótkie i dłuższe, z różną kolorystyką, wzorami i fasonami. Klub ten istniał w świecie alternatywnym, do którego klucz miał tylko ten, któremu los przysporzył możliwość dostania się tam.

Autor: AMK

Chłopiec przyklęknął – 26

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina. Gdy pada śnieg, to jest zimno. Należy wtedy zamknąć domu okna i drzwi. Inaczej będzie zimno, a przez otwarte okno może napadać do środka. Zima jest dobra na zewnątrz, ale nie w domu”.

Autor: Adam

Okruszek chleba – 41

Okruszek chleba leżał pomiędzy płytami chodnika. Małym ptakom ciężko było go wyjąć. Kiedy schyliłam się po chlebek, na stole jako pierwszy usiadł gołąb. Położyłam przed nim chleb i zanim ptak zjadł, przysiadł na chwilę, posypał się na nas dwoje grad ciężkich słów pewnej ślicznej pani. Coś mówiła o torsjach, o chorobach, o insektach, ale na szczęście po chwili weszła do środka baru. Gołąb, wróble i jak mieliśmy jeszcze w siatce bułeczkę na otarcie łez.

dla Janusza napisała Magda z Dachu

Chłopiec przyklęknął – 25

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina, że niektóre psy nie lubią dzieci i szczekają”. Chłopiec zaczął szczekać na psa. Dziecko rozweseliło się, a pies sobie poszedł.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 49

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały wszędzie. Było lato, więc wibracje odczuwały pszczoły, ptaki, a pewnie też ryby w rzece. Rzeka płynie, a w niej właśnie są ryby. Niektóre są wyławiane przez wędkarzy, a inne płyną dalej, by z dnia na dzień zajmować się swoimi działaniami.

Autor: Adam

Na marmurowym blacie – 69

Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty zawierały wiele cennych informacji ukrytych przed oczami laików. Zwykłym czytelnikom jawiła się jako wielowiekowa kronika. Wybrańcom pokazywała zupełnie inne teksty. Do tego została przez nas zaprogramowana. Przez czas i dzieje, przez wiele światów i cywilizacji, ona łączy nas ze Źródłem. To ułatwia pełnienie naszej służby. Przypomina czemu żyjemy i po co działamy. Wtedy łatwiej zachować równowagę i wytyczać kolejne cele.

Autor: Głos

Chłopiec przyklęknął – 23

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina. Baloniki pękają, jeśli przebije się je gwoździem. Przepraszam za ten głupi żart”.

Matka, widząc tę scenę, chciała podejść do chłopców i przytulić małego, ale powstrzymał ją ojciec, mówiąc: „Zostaw! To ich czas. Pozwól, żeby sami się z tym uporali”.

Okazało się, że miał rację. Mały chłopczyk przestał płakać, a starszy napompował mu kilka balonów. Wydawało się, że obydwaj są zadowoleni. Zgodnie bawili się, a potem razem przyszli na obiad, ignorując wcześniejsze nawoływania matki, która martwiła się, że zupa wystygnie.

Autor: Ewa Damentka