Okruszek chleba leżał pomiędzy fałdami kocyka. Spadł z ust ząbkującego niemowlaka, międlącego dziąsłami skórkę chleba i nie mogącego przełknąć rozpaćkanego kawałka.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Okruszek chleba leżał pomiędzy fałdami kocyka. Spadł z ust ząbkującego niemowlaka, międlącego dziąsłami skórkę chleba i nie mogącego przełknąć rozpaćkanego kawałka.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do galerii obrazów. Przyglądała się portretom. Na wielu z nich prezentowały się postacie dumne, pełne poczucia wartości. Przed jednym z obrazów wyprostowała się. Potem uśmiechnęła się i wyszła z lokalu pewna siebie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli zgraną paczką, roześmiani, spaleni słońcem, szczęśliwi. Niedawno obronili magisterkę. Byli dyplomowanymi architektami. Wybrali się nad morze, żeby wspólnie zakończyć ten etap życia i nabrać sił przed nowymi, nieznanymi wyzwaniami.
dla Jurka napisała Ela
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina”. Małe dziecko trzęsło się, bo mleko, które chciało nalać mamie do kubeczka, wymsknęło mu się z rąk, spadło ze stołu i się rozlało. Starszy chłopiec przytulił dziecko i powiedział: „Teraz posprzątamy, a potem wspólnie zrobimy mamie niespodziankę i nalejemy mleko do jej kubeczka, dobrze?”. Dziecko słysząc spokojny i stanowczy ton głosu swojego brata, uspokoiło się i uwierzyło, że słońce-mama kiedyś znowu się do niego uśmiechnie.
Autor: Ewa Damentka
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i odczuwali, że fala czyści również ich myśli. Dobrze jest iść i zostać oczyszczonym. Dobrze jest iść i mieć czyste myśli. Dobrze jest po prostu iść, a gdy idę, to pojawia się myśl, że można zacząć biec. Szybkie przemieszczanie się ma sens, bo w tym samym czasie można zrobić więcej kroków. Dodatkowo wieczorem, po całodziennym bieganiu, odczuwa się radość i ekscytację.
Autor: Adam
Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy spostrzegł, że jest już godz. 22 i za oknem zapadł zmrok. Zawołał swoją ukochaną, która, też ziewając, skończyła ustawiać kubki na półce w kuchni i zaczęła sporządzać listę zakupów. Przytulił się do niej i objął mocno. Była jego szczęściem. Właściwie, mimo że jutro miał być dzień jak każdy inny, dzięki niej będzie lepszy.
Autor: Małgorzata
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią napływającą znad pobliskiej rzeczki.
Marzenia snują się jak srebrne niteczki babiego lata. Szukają domu. Serc otwartych na spełnienie. Nie czekaj, otwórz swoje, by mogły pączkować i owocować spełnianiem.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli spokojnie. Nigdzie się nie śpieszyli. Wakacje, to wakacje, można odpocząć od codziennych spraw i rozkoszować się wolnym czasem, miłym towarzystwem i wspaniałymi widokami.
Autor: Ewa Damentka
Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina, że nie wykorzystałeś szansy. Wybacz sobie, a nauczysz się wykorzystywać kolejne szanse, które nadejdą”.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zauważali małej dziewczynki, która przycupnęła na skałach. Skuliła ramionka, jakby chciała się jeszcze bardziej zmniejszyć. Nerwowo rozglądała się dookoła, jakby się czegoś obawiała. Morska piana gładziła jej nóżki i ramiona. Czasami otulała, jakby chciała zasłonić ją przed światem.
Obok dziewczynki rozbłysło światło, którego spacerowicze też nie zauważyli i na ułamek sekundy pojawiły się olbrzymie dłonie, które podniosły ją i zabrały ze skalnego wybrzeża. Dziewczynka została przeniesiona do podmorskiego pałacu. Tam, w siedzibie Neptuna, czekali już na nią Merlin i Krasnoludek.
– Marysiu, niepokoiliśmy się o ciebie, na Ziemi teraz nie jest bezpiecznie – powiedział Merlin.
– Czemu uciekłaś? – zapytał Krasnoludek.
Dziewczynka była blada i trzęsła się.
– Nnnie wwwwiem, ccco sssię sssstałłło. Bbbyyyłam w sssali z innnnnymmi ucznnniammmi i nnnaaagle zzznalllaazłłłam sssię nnnna tttej ppplaży – wyjąkała.
Jedna z nereid przytuliła dziewczynkę i surowo popatrzyła na czarodzieja i Krasnoludka
– Nie widzicie, że jest przerażona? Dajcie jej odpocząć.
– Zanieśmy ją do Lustra Prawdy i Przeznaczenia – zaproponował Neptun.
– Czy to bezpieczne? – zaniepokoił się Krasnoludek.
– Chyba nie mamy wyjścia – mruknął Merlin.
– Bbboję sssię – trzęsła się Marysia.
Syreny zaczęły śpiewać kołysankę i dziecko zasnęło, rozluźniło się i z jego rączki wypadł czarny kamyczek z dziwnymi napisami.
– A co to takiego? – zapytał zdziwiony Krasnoludek.
– Lustro chyba nie będzie potrzebne – zauważył Neptun
– Tak, to robota Merlinka – odparł wściekły Merlin – chłopak przekroczył już granicę przyzwoitości.
Neptun położył Merlinowi rękę na ramieniu i rzekł:
– Rozumiem cię, ale zalecam ostrożność, umiar i dyskrecję. On nie może wiedzieć, że ty już wiesz, którą drogą zaczął podążać.
Merlin zacisnął zęby. Widać było, że nadal jest wzburzony.
Neptun kontynuował:
– Zostawcie u nas to dziecko, zaopiekujemy się nią. Wracajcie do szkoły, żeby chronić pozostałych.
Krasnoludek patrzył na Marysię z żalem i powiedział:
– Miałem nadzieję, że w Szkole Czarowania będzie bezpieczna.
– Na pewno będzie – odpowiedział Neptun – zadbacie o to.
Marysia spała w ramionach syreny, a jej buzia była rozluźniona i uśmiechnięta.
Merlin uspokoił się siłą woli i powiedział do Krasnoludka.
– Tutaj jest naprawdę bezpieczna. Wrócimy po nią, jak uporamy się z tym, co zaczęło wydarzać się w szkole.
Podniósł kamyczek z napisami, wyciągnął swoją różdżkę, machnął nią dwa razy i wraz z błyskiem światła otworzyło się przejście do Szkoły Czarowania. Przeszli do niej razem z Krasnoludkiem, a Marysia nadal spała. Syreny przeniosły ją do łóżeczka i otuliły kołderką utkaną z delikatnych miłych snów i dźwięków kojącej muzyki.
Tymczasem morska piana nadal wypatrywała na skalistym nadbrzeżu ludzi, którym Neptun i syreny mogliby pomóc.
Autor: Archiwista SC