Na sklepowej wystawie stał manekin ubrany w kolorową sukienkę w kwiaty i słomkowy kapelusz. Wyglądał jak wiosna rozgrzewająca i rozweselająca ludzi w zimowy czas.
Autor: Danuta Majorkiewicz
ćwiczenia literackie
Na sklepowej wystawie stał manekin ubrany w kolorową sukienkę w kwiaty i słomkowy kapelusz. Wyglądał jak wiosna rozgrzewająca i rozweselająca ludzi w zimowy czas.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do księgarni. Tu znalazła się w świecie wiedzy. A to lubiła bardzo. Zdobywać wiedzę. Wybrała jedną z książek i zaczęła ją czytać.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Mężczyzna ze wzruszeniem spojrzał na śpiącą kobietę. Przykrył ją kocem i wtulił się w nią. Śnił sen o pięknym spokojnym porcie, do którego wpłynął swą łodzią i zacumował.
Autor: Danuta Majorkiewicz
W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, spała mała dziewczynka. Przytulała do siebie misia i razem z nim zwiedzała baśniową krainę. Spała spokojnie, bo rodzice zgodzili się, żeby w jej pokoiku zawsze świeciła się lampka. Dzięki temu zniknęły jej senne koszmary, a ona sama przestała się bać nocy. Za każdym razem, kiedy zasypiała, śniło się jej coś miłego i serdecznego.
dla Kruszynki napisała Ewa Damentka
Mężczyzna ze wzruszeniem spojrzał na śpiącą kobietę. Przykrył ją kocem i poszedł do kuchni, żeby szykować gorącą kolację. Cieszyła go myśl, jak bardzo zdziwi się żona, kiedy ocknie się z drzemki, a wszystko już będzie gotowe. Miał rację, smakowite zapachy obudziły kobietę i razem zjedli posiłek.
Autor: Ewa Damentka
Na sklepowej wystawie stał manekin ubrany, tak jak zwykle bywają ubrane manekiny. Nic specjalnego. Można się było pogubić wśród wielkoformatowych reklam, filmów wyświetlanych na banerach, neonów, manekinów, wszędobylskich krzykliwych napisów i jeszcze bardziej wszędobylskiej muzyki dobiegającej z każdego sklepu wielkiej galerii handlowej. Ludzie przestali już zwracać na nie uwagę, a sprzedawcy szukali nowych sposobów dotarcia do klientów, a raczej do ich portfeli. W jakiś sposób to się im udawało. Centrum pękało w szwach. Masy klientów wlewały się do niego i wylewały, ustępując miejsca kolejnych. A manekin stał, jakby to wszystko go nie obchodziło. Zapatrzył się na niego pewien mężczyzna. Zatrzymał i pomyślał, że może zacznie się uczyć od manekina jego spokoju. W domu opowiedział o tym swojej narzeczonej, tłumacząc jej, że znalazł właściwego nauczyciela, bo jeszcze nigdy żaden manekin nie został przyłapany na pośpiechu. Wszystkie są spokojne i stoją spokojnie, z neutralnymi minami, niezależnie od sytuacji.
Autor: Ewa Damentka
Na marmurowym blacie leżała otwarta stara księga. Jej karty kryły tajemnice mojego ludu. Od pradawnych czasów zapisywano w niej nasze zwyczaje, zaklęcia i przepisy na dobre życie. Księga zawierała też imiona i przydomki wszystkich Krasnoludków, jacy kiedykolwiek żyli, w dowolnym miejscu wszechświata. Dzięki niej każdy z nas mógł, i nadal może, wyrysować sobie rodowód sięgający wielu pokoleń. To dodaje nam siły i dumy. Nie musimy być wysocy ponad miarę, bo nasze korzenie sięgają głęboko, bardzo głęboko. Może dlatego inne czarodziejskie narody uważają nas za przyziemne stworzenia. Nam to nie przeszkadza. Wiemy, co jest dla nas ważne i zawsze się tego trzymamy.
Autor: Krasnoludek
Mężczyzna ze wzruszeniem spojrzał na śpiącą kobietę. Przykrył ją kocem i wyszedł, by pojeździć rowerem swoją ulubioną trasą. Tego dnia wiał silny wiatr i jechać nie było łatwo. Pewnym pocieszeniem była myśl, że jeżeli kierunek wiatru się nie zmieni, to droga powietrza będzie lekka.
W pewnym momencie wiatr zerwał z głowy czapkę rowerzyście. Ten, przewidując, że tak się stanie, zwolnił zawczasu. Po zatrzymaniu się, postawił rower na nóżce i pobiegł do czapki. Gdy podnosił czapkę, rower upadł, bo wiatr był naprawdę bardzo silny. Gdy już miał swoją czapkę w garści i podniósł rower, mężczyzna zaczął się śmiać. Pomyślał sobie, jaki jest szczęśliwy, że ma czas na jazdę rowerem w takich warunkach i że w pewnym trudzie może przemierzać rowerem kolejne kilometry.
Autor: Adam
W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, znajdowała się pracownia. Była to pracownia rzeźbiarska. Jej użytkownik potrafił z gliny zrobić wszystko. Były to rzeczy mniej lub bardziej przydatne, ale były też przedmioty, które można było uznać za pamiątki lub prezenty. Ów rzeźbiarz miał swoje ulubione miejsce na Starym Mieście, gdzie sprzedawał swoje wyroby. Ową sprzedaż prowadził już bardzo długo i zauważył, że jedne osoby kupują na przykład użyteczne talerze i wazony, a inne osoby kupują pamiątki.
dla Kruszynki napisał Adam
Mężczyzna ze wzruszeniem spojrzał na śpiącą kobietę. Przykrył ją kocem i poszedł z synem na osiedlowe boisko, by nie przeszkadzał mamie. Zaczęli grać w piłkę nożną. Tata dorównywał w grze synowi. Wspólna zabawa wyzwoliła w nim „małego chłopca”. Odzyskał dziecięcą radość, co zbliżyło ich do siebie.
Autor: Danuta Majorkiewicz