Okruszek chleba leżał pomiędzy kartkami. Kartki były rozrzucone. Takie miejsce pracy umysłowej. Odciśnięta wilgoć kubka na biurku. Wszystko wskazywało, że trzeba posprzątać. Gospodarz udawał sam przed sobą, że tego nie widzi. Usiadł jeszcze raz przy biurku i dokończył długi list. „Teraz już można posprzątać” – postanowił.
dla Janusza napisał Adam