Mróz malował – 44

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć, że nie tylko u mnie szwankuje centralne ogrzewanie. Inne okna, zwykle czyste i pokazujące wnętrza mieszkań, teraz też były zaszronione i tylko gdzieniegdzie pojawiały się małe kółeczka – wizjery wychuchane przez sąsiadów. Cóż, widok jest uroczy, ale jest zimno, a ja już przyzwyczaiłam się do miejskich wygód. Ciekawe, kiedy ogrzewanie zostanie naprawione?

Kokoryczka z wielkim zdziwieniem przeczytała tekst umieszczony na ręcznie iluminowanej karcie starożytnej czarodziejskiej księgi.

Pytająco popatrzyła na Babcię Jagę.

– To jeden z naszych najstarszych tekstów – powiedziała Babcia.

– To napisali czarodzieje? Trudno mi uwierzyć. Mógłby być pisany przeze mnie lub którąś z moich ziemskich koleżanek – skomentowała zdziwiona Kokoryczka.

– Fakt, niezbyt pasuje do innych notatek, które pozostawili nam przodkowie. W księdze jest jeszcze kilka takich niespodzianek.

– Czemu mi to pokazujesz?

– Kokoryczko, już wiele razy zaskoczyłaś nas. Mam nadzieję, że z twoją pomocą uda się nam rozwiązać zagadkę tych starożytnych przekazów.

– No, nie wiem…

– Mamy czas. Czuję, że już niedługo wydarzy się coś, co nam pomoże.

Babcia Jaga uśmiechnęła się do Kokoryczki i wyszła z sali. Kokoryczka tymczasem została w czytelni. Zaczęła kartkować starą księgę, szukając innych zaskakujących tekstów, tych o których wspomniała jej rozmówczyni.

Autor: Archiwista SC