Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Łatwo można było sobie wyobrazić, że te trawy są prawdziwym morzem, po którym pływamy statkiem wyobraźni. Można też było położyć się w trawach, wsłuchać w ich szum i przyglądać się obłokom przepływającym nad nami. A można też ukryć się na chwilę w gęstwinie traw i pobyć przez chwilę samotnie, z dala od ludzkich oczu. Każdy może wybrać to, co mu najbardziej odpowiada.
Autor: Ewa Damentka