Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało, wprost zapraszając fotografa do uwiecznienia jego piękna. Fotograf przyjął to zaproszenie. Wybrał dogodne miejsce. Rozłożył sprzęt i rozpoczął sesję zdjęciową. Zrobił kilkanaście urokliwych zdjęć, po czym wyjął kamerę i zaczął filmować. Chciał, po powrocie do domu, pokazać żonie czar tej trawiastej przestrzeni.
dla Krzysztofa napisała Ewa Damentka