Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wyraźnie odcinały się na tle nieba. Tworzyły kontur miasta – jakby dziecięcą wycinankę. Kontur, który wydzielał i ograniczał miasto, jego mieszkańców i ich sprawy. Dawał poczucie przynależności i możliwości, które są z tym związane.
Jednak co pewien czas znajdował się śmiałek, który opuszczał miasto, by sprawdzić się w wielkim świecie – w przestrzeni poza uporządkowaną miejską infrastrukturą ograniczoną ulicami i domami z wielkiej płyty. Szukał swoich światów, swojej drogi. W końcu wybierał miejsce, w którym osiadał i tworzył nowe, własne miasto.
dla Andrzeja napisała Ewa Damentka