Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje przenikały każdą komóreczkę, kosteczkę, każdą tkankę ciała. Przywoływały tajemnicę i przynosiły ulgę. Inspirowały i rozluźniały. Uwolnione myśli leciały do nieba, a przy człowieku zostawały tylko te najbardziej niezbędne. Umysł odpoczywał, a ciało się regenerowało. Właśnie dlatego młody mężczyzna przyjeżdżał do tej doliny ukrytej w górach. Gong przyciągał i leczył, a mężczyzna zdrowiał i wracał do domu, ciesząc się z coraz lepszego zdrowia i coraz lepszego życia.
dla Adama napisała Ewa Damentka