Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i dzięki temu dalej mogliśmy się bawić. Samochodzik zjeżdżał z góry, jaką była wersalka, wjeżdżał w tunel, czyli pod łóżko, przemykał koło innych zabawek i domów z klocków. Minął nawet stado wielkich dinozaurów i przeprawił się przez ocean, jakim był dywan. Jego zwycięski rajd przerwała dopiero mama, która kazała nam przyjść na obiad. Ale potem znowu nim jeździliśmy w dziwne i nieznane miejsca.
Autor: Ewa Damentka