Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział: „To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina”. Chłopak pocieszał malca, który ze łzami w oczach ufnie przyjmował słowa starszego kolegi.
Pocieszyciel miał na imię Paweł, malec Piotruś. Paweł wiedział, że musi uspokoić Piotrusia, by ten nie popadł w histerię. Po kilku minutach mały miał w rączce pysznego loda. Siorbał tylko od czasu do czasu noskiem. Patrzył z uwielbieniem na Pawła, a Paweł był dumny z tego, że malca uspokoił.
Paweł nie słuchał rad przechodniów, którzy podpowiadali mu, co powinien zrobić. On wiedział, że jedyny sposób na Piotrusia to smakołyki. Mimo że mały już się uspokoił, starszy chłopak przytulił go i pogłaskał po głowie.
Autor: Andrzej