Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:
– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina.
– To moja wina. Gdybym zadzwonił po karetkę lub pobiegł po sąsiada, dziadek by wciąż żył – powiedział malec, po czym zaczął szlochać.
– Ja też miałem dziadka. Umarł dwa lata temu. On był dla mnie ważniejszy niż moi rodzice! Oni tylko pracują, a ja się w ogóle nie liczę.
– Dziadziuś zabierał mnie do ZOO i wesołego miasteczka, jeździliśmy razem starymi tramwajami, opowiadał mi bajki na dobranoc.
– Ale już nie cofniesz czasu kolego. Trzeba żyć dalej, a on pozostanie zawsze w twoim sercu i pamięci.
Po chwili obaj zaczęli płakać. Podeszła do nich matka Filipa. Kobieta przytuliła obydwu chłopców, ogromnie im współczując.
Autor: Sokolik