Chłopiec przyklęknął – 35

Chłopiec przyklęknął przed przerażonym dzieckiem. Złapał je za ramiona, przytrzymał i patrząc mu prosto w oczy, powiedział:

– To nie przez ciebie. Pamiętaj, to nie twoja wina.

– Ale ja powinienem – chlipało dziecko.

– Nic nie musisz – łagodnie i stanowczo powiedział starszy chłopiec.

– Powinienem tam wejść – wyjąkał przerażony kilkulatek.

– Kto ci kazał?

– Tamten duży chłopak. Powiedział, że to przeze mnie, bo nie chciałem mu dać portmonetki.

– Co zrobił potem?

– Podpalił to i wrzucił tam mój plecak. Tata będzie się gniewał, jak wrócę bez niego.

– Nie będzie się gniewał. Obiecuję. Wiem.

Chłopiec przytulił młodszego braciszka, a wkrótce obaj znaleźli się w silnym uścisku męskich ramion.

– Jesteście cali, chwała Bogu – wyszeptał ich ojciec, tuląc ich do siebie jak największy skarb.

W tym czasie strażacy zaczęli gasić płonącą altanę, a policja legitymowała podpalacza zatrzymanego wcześniej przez rozzłoszczonych przechodniów.

– Wracamy do domu – zdecydował ojciec

– Ale…, mój plecak… tam – malec łkał, pokazując płonącą altanę.

– Plecak nie jest ważny. Ty jesteś – odpowiedział serdecznie ojciec.

Zaraz potem wstał i trzymając malca za rękę, poszedł w stronę domu. Za chwilę dogonił ich starszy chłopiec, który zadzwonił już do matki, mówiąc, że odnaleźli z ojcem młodszego braciszka.

Autor: Ewa Damentka