Wilk przymrużył oczy – 44

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo przyzwyczaił się, że nikt obcy tu nie zagląda. Kiedyś dawno, dawno temu słyszał od sędziwego basiora, że po lesie chodzili jacyś ludzie, którzy zbierali grzyby, wycinali drzewa i polowali na zwierzęta, również na wilki. Czy ta mała postać to człowiek? Nie wyglądała groźnie… Na wszelki wypadek wilk uznał, że pójdzie za nią i zobaczy, gdzie mieszka. „Ciekawe, czy byłaby smaczna”? Ten pomysł jednak szybko wywietrzał mu z głowy, bo zobaczył potężne sylwetki mężczyzn, którym dziewczynka zaniosła śniadanie. Oni rzeczywiście wyglądali groźnie. „Trzeba będzie ich obserwować” – pomyślał i powędrował niespiesznie do swojego stada, żeby podzielić się nowiną.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 43

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nigdy nie umiał bawić się z małymi dziećmi. „Pewnie idzie do mojej żony” – pomyślał niechętnie i poszedł do domu, żeby naprawić huśtawkę. Miał rację. Jego żona i malutka dziewczynka szybko się zaprzyjaźniły. „Janku, zobacz, jaką niespodziankę zrobili nam sąsiedzi” – powiedziała żona, wręczając mu ozdobną kartkę. Staruszek znowu przymrużył oczy i przeczytał: „Zaproszenie dla Państwa Anny i Jana Wilków na akademię w remizie i wręczenie dyplomów za wieloletnie opiekowanie się wszystkimi dziećmi w wiosce i okolicy”.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 42

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo, jak znał życie, za nią przyjdą inni ludzie. Może wśród nich będą myśliwi? A na pewno będą psy, które wszędzie zajrzą i strasznie ujadają. A tu młode wilczęta lada moment pojawią się na świecie. „Trzeba będzie im znaleźć lepszą kryjówkę” – pomyślał i szybko wrócił do stada.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 41

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo już dawno nie widział na swoim terenie bajkowych postaci. Ludzie, owszem, zjawiali się często – ale Czerwony Kapturek? Dawno o nim nie słyszał. Za nim pewnie będzie szedł myśliwy… Wilk schował się w krzakach i uważnie obserwował… Po chwili zobaczył, jak do dziewczynki podszedł inny wilk i ją zagadał. Wilk w krzakach obserwował zdziwiony – „Czy tamten nie słyszał bajek? Przecież Czerwone Kapturki trzeba zostawiać w spokoju”!

Po chwili dziewczynka odeszła, a obcy wilk ruszał na skróty do domku babci. „Czekaj to pułapka”. Obcy popatrzył drwiąco na starego wilka i parsknął śmiechem -„pewnie bajek się nasłuchałeś. Nie przeszkadzaj staruszku”. Pomknął jak strzała w stronę domu babci. Tymczasem stary wilk zebrał całe stado i podeszli ostrożnie pod dom babci, żeby zobaczyć, co będzie dalej.

Widzieli, że tak jak w bajce Czerwony Kapturek wszedł do domu i został zjedzony, podobnie jak wcześniej babcia. Również jak w bajce potoczyły się dalsze wydarzenia. Myśliwy rozciął brzuch śpiącemu wilkowi i pomógł wyjść z niego babci i Czerwonemu Kapturkowi. Następnie włożył do brzucha dużo kamieni i zaszył go z powrotem. Obcy wilk odszedł, złorzecząc – był głodny, a łoskot kamieni w jego brzuchu nie pozwalał na polowanie, bo zwierzyna go słyszała i uciekała w popłochu.

Stary wilk patrzył z satysfakcją. Bajki jednak dobrze uczą i ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Spojrzał na młode wilki ze swojej watahy. Wiedział, że żaden z nich nie wpadnie w pułapkę Czerwonego Kapturka. Po głowie chodziły mu wspomnienia innych bajek, które słyszał w dzieciństwie. Czas podzielić się nimi z młodszym pokoleniem – pomyślał i poszedł zapolować na królika, bo zrobił się całkiem głodny po tej przygodzie z Czerwonym Kapturkiem.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 40

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to mogło zwiastować kłopoty. Rzeczywiście, odruchowo nastroszył sierść i zawarczał, gdy poczuł woń dużego płowego psa, który biegł za dziewczynką. Pies osłonił sobą dziewczynkę i warczał na wilka odsłaniając duże białe kły. Za moment dobiegł zadyszany chłopiec, który przytulił dziewczynkę i po długiej chwili, potrzebnej na wyrównanie oddechu, powiedział – „Wracamy do domu. Jesteś odważna i już nigdy nikomu nie musisz tego udowadniać”. Poszli wolno, a za nimi szedł pies uważnie obserwujący wilka. Ten uznał, że nie ma ochoty na awanturę, zwłaszcza że jego stado jest daleko. Dzięki temu dzieci spokojnie opuściły las, a na łące czekali skruszeni winowajcy – koledzy dziewczynki, którzy wcześniej się z niej wyśmiewali. Brat dziewczynki zagaił – „Nie wiem, czy wiecie – prawdziwi mężczyźni opiekują się kobietami, a nie narażają ich na niebezpieczeństwo”. Trzymając siostrę za rękę, poszedł z nią w kierunku wsi. Gromadka dzieci powlokła się za nimi. Pies zamykał pochód i od czasu do czasu zerkał w stronę lasu, skąd całej scenie przyglądał się stary wilk.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 39

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nie lubił krzyków i płaczu małych dziewczynek, a dużo było tego słychać w całym lesie. Przynajmniej od miesiąca. Zwierzęta opowiadały między sobą, że w ziemiance w lesie zamieszkał mężczyzna, który napada na samotne kobiety. Również na małe dziewczynki. Wilk szedł ostrożnie za dziewczynką w czerwonym kapturku i zobaczył, że obcy mężczyzna zakradał się do niej. Zawarczał i rzucił się na obcego, przygniatając go swoim cielskiem. Dziewczynka pisnęła i rzuciła się do ucieczki. „No, przynajmniej tej się udało, może ostrzeże innych” – pomyślał wilk. Miał rację, z satysfakcją obserwował, jak wkrótce policjanci i wojsko pojawili się w lesie. Przeczesali go dokładnie i wyprowadzili obcego skutego w kajdankach. Wilk pozbył się konkurencji i teraz z dumą rozglądał się po swoim leśnym królestwie.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 38

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo jeszcze nie była pora na gości. Oni zjawiają się dopiero wiosną. Przychodzą potem latem i jesienią. Zima jest czasem, gdy las regeneruje się po najściach ludzi. Zwierzęta oddychają z ulgą. Nie muszą się kryć, chować i uważać na intruzów. A tutaj, w środku zimy, idzie sobie dziewczyna, a jej czerwona pelerynka z kapturkiem ładnie wygląda na tle zielonych liści. Zaraz, zaraz… zielonych liści? Wilk mocniej przymrużył oczy, potrząsnął łbem i znowu zaczął się zastanawiać – zimą chyba nie ma zielonych liści. „Tu jesteś” – odezwał się za nim znajomy głos – „długo cię wołałem, chodź na śniadanie”. Pracownik schroniska dla starych leśnych zwierząt z ulgą popatrzył na stareńkiego basiora. Ostatnio martwił się o niego. Staruszek zapominał o jedzeniu, nie rozpoznawał znajomych i ciągle wymykał się z ogrodzonego terenu. „No cóż, ciągnie wilka do lasu” – pomyślał mężczyzna, patrząc z sympatią na podopiecznego, który, idąc na śniadanie, dalej zastanawiał się, czy zima może być zielona.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 37

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nie lubił niezapowiedzianych gości. A tymczasem za dziewczynką w czerwonym kapturku szedł chłopiec z psem na smyczy, staruszka z laską i dwójka dorosłych z plecakami. Pies widocznie go wyczuł, bo nastroszył sierść i zawarczał. Mężczyzna powiedział do niego uspokajającym głosem: „Spokojnie Rex, spuścimy cię ze smyczy, jak dojdziemy do domku babci. Na razie nie możemy pozwolić, żebyś straszył zwierzynę leśną. Wilk aż się zatrząsł ze złości, słysząc, że został uznany za płochliwą „zwierzynę leśną”, i patrząc spode łba na wilczura Rexa, pomyślał, że z chęcią by go wytarmosił.

Autor: Ewa Damentka