Starannie zapastowana podłoga – 42

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej małe wróżki latające po pokoju. Trafiły tu przypadkiem i fruwały rozweselone, dziwując się, jaki piękny porządek potrafią utrzymać ludzie. Usłyszały ciężkie człapanie, pomieszane z szuraniem kapci, więc schowały się za meblami i pod łóżkiem. Zobaczyły postać starszej osoby w szlafroku, która zapaliła światło i długo wpatrywała się w pokój, jakby czegoś szukała. Wreszcie, kręcąc z niedowierzaniem głową, odwróciła się i wolno poczłapała z powrotem. Być może wróciła do sypialni. Ponieważ postać zapomniała zgasić światło, wróżki pofruwały jeszcze, bawiąc się, oglądając pokój i rozsiewając czarodziejski pyłek. Kilka z nich pofrunęło w głąb domu, żeby pyłek roznieść do innych pomieszczeń. Do sypialni wdmuchnęły go przez dziurkę od klucza, żeby nie budzić małżeństwa, które tam spało. Tym razem były spokojne i działały cichutko. Obiecały sobie, że będą tu wracać. Ciekawe też były, czy staruszkom spodobają się ich prezenty. Czy w ogóle zauważą, że czarodziejski, życiodajny pyłek znalazł się w ich mieszkaniu? Ciekawe wróżki nawet nie zdawały sobie sprawy, że tym, co szczególnie spodobało się im w tym mieszkaniu była starannie zapastowana podłoga. Warto tu przylatywać, choćby dla niej!

Pierwsze promienie wschodzącego słońca przywitały się z wypastowaną podłogą, a wróżki, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, odleciały do swojej krainy. Zachowywały się cichutko, żeby nie budzić domowników. Tymczasem starannie wypastowana podłoga nadal lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijało się w niej słoneczne światło. Ziemia budziła się. Była gotowa rozpocząć nowy dzień…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Starannie zapastowana podłoga – 40

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijała się w niej młoda dziewczyna, która uczyła się tańczyć. Parkiet był jej drugim domem, a taniec drugim życiem. Zaczynała od tańca towarzyskiego, ale to w rytmach latino czuła się najlepiej. Dawała w tańcu upust emocjom, które siedziały w głębi niej. Czuła wtedy, że żyje.

Autor: Małgorzata

Starannie zapastowana podłoga – 39

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej spadające piłki. Piłki dudniły o podłogę. Ktoś rzucił następne piłki, gdy poprzednie przestały się odbijać. Przyszła pora obiadu, a piłki trzeba było posprzątać. Dzieci zrobiły to od niechcenia, ale wiadomość o obiedzie przyspieszyła porządek.

Autor: Adam

Starannie zapastowana podłoga – 38

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijał się w niej cały pokój i wszystko co się w nim znajdowało. Małe dziecko patrzyło zafascynowane na ten obraz i starannie sprawdzało, czy w podłodze rzeczywiście odbija się wszystko. Czy dokładnie naśladowane są ruchy rąk dziadka, kiedy opowiada o swoich przygodach, czy siostrzyczka tak samo macha nogami, a herbata trafia do właściwych kubków. Było to fascynujące i wciągało niczym ciekawa bajka.

Autor: Ewa Damentka

Starannie zapastowana podłoga – 37

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej twarze panien szukających księcia na balu… Wtem ów książę wszedł, a wszystkie panny zamarły… On, nie bacząc na ich wygląd i stroje, podszedł do najskromniej ubranej i stojącej z tyłu, gdyż uprzednio, podczas podróży incognito, poznał jej dobre serce.

Autor: Jan Smuga

Starannie zapastowana podłoga – 36

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijało się w niej światło księżyca. Była pełnia. Z tego powodu światła wpadającego do mieszkania było całkiem sporo.

Pytanie – spać, czy nie spać. Gdyby nie spać, to można oglądać księżyc.

To jest miłe latem, gdyż można wyjść na balkon i dodatkowo głęboko oddychać.

Autor: Adam