Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Delikatnie falowały również nozdrza sarny, która uważnie badała otoczenie. Ponieważ nie dobiegła jej żadna obca woń, a teren wydawał się bezludny i spokojny, sarna ze spokojem wróciła do skubania trawy. Potem położyła się wśród traw i odpoczywała.
Autor: Ewa Damentka