Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Wrażenie było tak silne, że Zyta wyciągnęła rękę do obrazu, żeby pogłaskać namalowane na niej łany dzikich traw.
– Uważaj – krzyknęła Kokoryczka, która już zdążyła przyzwyczaić się, że coś dziwnego dzieje się malowanymi przez nią pejzażami.
– Zyta, uważaj! – powtórzyła Jęczyduszka i rzuciła się, żeby powstrzymać Zytę przed dotknięciem pastelowego rysunku.
Udało się jej złapać Zytę za rękę, ale zrobiła to zbyt późno. Zyta dotknęła namalowanych traw i razem z Jęczyduszką zostały wciągnięte do obrazu. Obydwie znalazły się pośrodku bezkresnej przestrzeni i bezradnie rozglądały się dookoła.
– Co znowu zmalowałeś? – Merlin z groźną miną ruszył w stronę Merlinka, który przyglądał się tej scenie równie zaskoczony jak pozostali.
– Kokoryczko, czy skończyłaś malować już swój obraz – zagadnęła Babcia Jaga.
– Nie…, chciałam jeszcze dokończyć tło – odpowiedziała zmieszana Kokoryczka.
– To namaluj jeszcze dom, w którym dziewczyny będą mogły zanocować i przeczekać. Nie wiem, kiedy uda się nam je stamtąd wyciągnąć – poprosiła Babcia Jaga.
Kokoryczka dokończyła rysunek i zobaczyła, jak kolorowe plamki symbolizujące Zytę i Jęczyduszkę kierują się w stronę domu, którego czerwony dach i białe ściany zapraszały i dawały poczucie bezpieczeństwa.
Złota Rybka patrzyła zamyślona na obraz i szepnęła:
– Proszę namaluj jeszcze drugi rysunek, którzy przedstawia wnętrze domu. Przygotuj dla nich łóżka, stolik, krzesła, kuchnię i dobrze zaopatrzoną spiżarkę.
– No i domaluj tam telefon i komputer z internetem – dodał Głos.
Merlinek patrzył przerażony na pierwszy rysunek, z którego zniknęły postacie dziewcząt. Babcia Jaga dotknęła lekko jego ramienia. Gdy chłopiec przytulił się do niej ze szlochem, pogładziła go po głowie i powiedziała:
– Nie martw się, obydwie są już w domku, zobacz!
Chłopiec spojrzał na rysunek i odetchnął z ulgą, gdy zobaczył namalowaną Zytę i Jęczyduszkę, które zagospodarowywały się w swoim nowym domu.
– Ja… nie wiedziałem…., nie chciałem…, przepraszam – jąkał, wtulając się w Babcię Jagę.
„Merlinie, powstrzymaj swą złość” – Głos powiedział telepatycznie czarodziejowi – „tym razem to nie jego wina”.
– Co się stało? – zapytała Jagoda.
– Jeszcze nie wiemy – powiedział Merlin, patrząc surowo na Merlinka.
Potem popatrzył z powątpiewaniem na Kokoryczkę i zapytał:
– Czy masz jakieś pomysły?
– Taaaak – Kokoryczka – sięgnęła po kredkę i w domku dorysowała drzwi z napisem „Transporter – droga do domu”.
Zebrani popatrzyli na nią zdumieni, a ona dodała:
– Na szczęście pokazywałam dziewczynom mój ulubiony serial, czyli „Star Treka”.
Złota Rybka, Jagódka i Młody Adept rozluźnili się i uśmiechnęli. Starsi czarodzieje patrzyli zdziwieni, bo nie rozumieli, co to znaczy. Kokoryczka szybko namalowała pomieszczenie do teleportacji. Skończyła akurat w chwili, gdy Zyta i Jęczyduszka weszły do niego. Uśmiechnęła się, gdy Zyta podeszła do tablicy rozdzielczej i zaprogramowała ją.
Po chwili obie z Jęczyduszką znalazły się w pokoju.
– Co się stało? – zapytała Jęczyduszka.
– Nie wiemy – odpowiedziała Jagoda, która zmarszczyła brwi i uważnie przyglądała się Kokoryczce. Z podobną uwagą przyglądali się jej pozostali nauczyciele Szkoły Czarowania.
– Kochanie, chyba powinniśmy spędzać więcej czasu w twoim pokoju, czytać twoje książki i oglądać twoje filmy – zasugerowała Babcia Jaga.
– Serdecznie zapraszam – odpowiedziała Kokoryczka. Potem popatrzyła z żalem na swoje rysunki i dodała – nie wiem, co się dzieje, ale myślę, że na razie powinnam przestać malować.
– To nie będzie konieczne – skomentował Głos.
– Ależ to niebezpieczne – zaprotestowała Jęczydusza.
– Nie bardziej niż przejście przez drzwi – wyjaśnił Głos i dodał – nadchodzą ciekawe czasy. Myślę, że powinniśmy się nastawić na więcej niespodzianek.
„Ciekawe, co ty masz wspólnego z tą?” – pomyślał Merlin i surowo przyglądał się Merlinkowi, który puścił już Babcię Jagę i teraz stał cichutki jak trusia, udając że go nie ma.
„Tym razem nic, tylko mu się wydawało” – odpowiedział mu Głos.
„Możesz mi wyjaśnić, co się dzieje?” – zapytał Merlin.
„Chętnie, muszę jeszcze tylko sprawdzić parę rzeczy, a potem przedstawię tobie i Jadze moje spostrzeżenia”.
Zebrani uważnie przyglądali się pastelowym rysunkom namalowanym przed chwilą przez Kokoryczkę. Po chwili wszystkie straciły swoją holograficzną głębię i znowu stały się zwyczajnymi obrazkami.
Morze traw na pierwszym obrazie falowało, tak przynajmniej wydawało się patrzącym. Zyta przyglądała się pejzażowi z uśmiechem, ale tym razem już nie zamierzała go dotykać. Wzięła Jęczyduszkę za rękę i podziękowała jej za pomoc. Potem wszyscy udali się do kuchni, by zjeść solidny obiad. Dobry posiłek rzeczywiście przydał się po tak mocnych przeżyciach.
Autor: Archiwista SC