Morska piana – 30

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli mali i duzi. Starsi i młodsi. Emeryci i ludzie w wieku produkcyjnym. A wśród nich dreptała pracowita mrówka. Codziennie wcześnie rano rozpoczynała wykonywanie swoich obowiązków, bez jakiegokolwiek nadzoru. Produkowała dużo i sprawiało jej to satysfakcję.

Ową mrówkę obserwował mężczyzna pracujący na wysokim stanowisku. Myślami był ze swoimi pracownikami. Może to jest rozwiązanie? Jego twarz ozdobił delikatny uśmiech.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morska piana – 29

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli cały czas przed siebie, rozmawiając ze sobą.

Czteroosobowa rodzina wybrała się tutaj na urlop, aby spędzić w miłej przyjemnej i rodzinnej atmosferze wspólny czas. Zakwaterowani byli w hotelu oddalonym pół kilometra od plaży. Poprzednie dni były gorące i upalne, dzięki czemu dzieci bawiły się w wodzie, a rodzice wylegiwali się na plaży i pozwolili, aby ich ciała rozgrzało słońce. Jednak nie przesadzali z tym opalaniem.

W dniu dzisiejszym wiał silniejszy wiatr i mogli podziwiać bardziej wzburzone morze, niż zwykle. Wkrótce poszli do pobliskiej restauracji, aby zjeść rodzinny obiad, w którym nie zabrakło przepysznych morskich rybek. Do tego zamówili deser z lodami i owocami. Po skończonym obiedzie wszyscy członkowie rodziny wybrali się na deptak, aby nadal czerpać przyjemność z pobytu nad morzem.

dla Jurka napisał Sokolik

Morska piana – 28

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, rozmawiali, zajadali się smakowitymi lodami i robili dużo zdjęć. Codzienne wakacyjne czynności. A jednak za każdym razem było to odświeżające, urocze i zapadało w pamięć. Później wspomnienie tych chwil ogrzewało, koiło i dawało nadzieję na kolejne lato i kolejne wakacje. Przydawało się to zwłaszcza jesienią i zimą, gdy oddech zamarzał w powietrzu. Z kolei teraz, na nadmorskim deptaku wspomnienie zimy pozwalało przetrwać wszechogarniający upał. Pamiętali o tym okoliczni sklepikarze, którzy co parę metrów rozstawiali stragany z lodami i zimnymi napojami. Turyści byli wdzięczni, kupowali chętnie, a kupcy uzyskiwali pieniądze, które pozwalały im przetrwać kolejne miesiące. Wszyscy na tym korzystali, a morze zajmowało się tym, co zawsze i nadmorska piana systematycznie rozpryskiwała się, gdy kolejne fale uderzały o skaliste nadbrzeże…

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 26

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli zgraną paczką, roześmiani, spaleni słońcem, szczęśliwi. Niedawno obronili magisterkę. Byli dyplomowanymi architektami. Wybrali się nad morze, żeby wspólnie zakończyć ten etap życia i nabrać sił przed nowymi, nieznanymi wyzwaniami.

dla Jurka napisała Ela

Morska piana – 25

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i odczuwali, że fala czyści również ich myśli. Dobrze jest iść i zostać oczyszczonym. Dobrze jest iść i mieć czyste myśli. Dobrze jest po prostu iść, a gdy idę, to pojawia się myśl, że można zacząć biec. Szybkie przemieszczanie się ma sens, bo w tym samym czasie można zrobić więcej kroków. Dodatkowo wieczorem, po całodziennym bieganiu, odczuwa się radość i ekscytację.

Autor: Adam

Morska piana – 24

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli spokojnie. Nigdzie się nie śpieszyli. Wakacje, to wakacje, można odpocząć od codziennych spraw i rozkoszować się wolnym czasem, miłym towarzystwem i wspaniałymi widokami.

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 23

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zauważali małej dziewczynki, która przycupnęła na skałach. Skuliła ramionka, jakby chciała się jeszcze bardziej zmniejszyć. Nerwowo rozglądała się dookoła, jakby się czegoś obawiała. Morska piana gładziła jej nóżki i ramiona. Czasami otulała, jakby chciała zasłonić ją przed światem.

Obok dziewczynki rozbłysło światło, którego spacerowicze też nie zauważyli i na ułamek sekundy pojawiły się olbrzymie dłonie, które podniosły ją i zabrały ze skalnego wybrzeża. Dziewczynka została przeniesiona do podmorskiego pałacu. Tam, w siedzibie Neptuna, czekali już na nią Merlin i Krasnoludek.

– Marysiu, niepokoiliśmy się o ciebie, na Ziemi teraz nie jest bezpiecznie – powiedział Merlin.

– Czemu uciekłaś? – zapytał Krasnoludek.

Dziewczynka była blada i trzęsła się.

– Nnnie wwwwiem, ccco sssię sssstałłło. Bbbyyyłam w sssali z innnnnymmi ucznnniammmi i nnnaaagle zzznalllaazłłłam sssię nnnna tttej ppplaży – wyjąkała.

Jedna z nereid przytuliła dziewczynkę i surowo popatrzyła na czarodzieja i Krasnoludka

– Nie widzicie, że jest przerażona? Dajcie jej odpocząć.

– Zanieśmy ją do Lustra Prawdy i Przeznaczenia – zaproponował Neptun.

– Czy to bezpieczne? – zaniepokoił się Krasnoludek.

– Chyba nie mamy wyjścia – mruknął Merlin.

– Bbboję sssię – trzęsła się Marysia.

Syreny zaczęły śpiewać kołysankę i dziecko zasnęło, rozluźniło się i z jego rączki wypadł czarny kamyczek z dziwnymi napisami.

– A co to takiego? – zapytał zdziwiony Krasnoludek.

– Lustro chyba nie będzie potrzebne – zauważył Neptun

– Tak, to robota Merlinka – odparł wściekły Merlin – chłopak przekroczył już granicę przyzwoitości.

Neptun położył Merlinowi rękę na ramieniu i rzekł:

– Rozumiem cię, ale zalecam ostrożność, umiar i dyskrecję. On nie może wiedzieć, że ty już wiesz, którą drogą zaczął podążać.

Merlin zacisnął zęby. Widać było, że nadal jest wzburzony.

Neptun kontynuował:

– Zostawcie u nas to dziecko, zaopiekujemy się nią. Wracajcie do szkoły, żeby chronić pozostałych.

Krasnoludek patrzył na Marysię z żalem i powiedział:

– Miałem nadzieję, że w Szkole Czarowania będzie bezpieczna.

– Na pewno będzie – odpowiedział Neptun – zadbacie o to.

Marysia spała w ramionach syreny, a jej buzia była rozluźniona i uśmiechnięta.

Merlin uspokoił się siłą woli i powiedział do Krasnoludka.

– Tutaj jest naprawdę bezpieczna. Wrócimy po nią, jak uporamy się z tym, co zaczęło wydarzać się w szkole.

Podniósł kamyczek z napisami, wyciągnął swoją różdżkę, machnął nią dwa razy i wraz z błyskiem światła otworzyło się przejście do Szkoły Czarowania. Przeszli do niej razem z Krasnoludkiem, a Marysia nadal spała. Syreny przeniosły ją do łóżeczka i otuliły kołderką utkaną z delikatnych miłych snów i dźwięków kojącej muzyki.

Tymczasem morska piana nadal wypatrywała na skalistym nadbrzeżu ludzi, którym Neptun i syreny mogliby pomóc.

Autor: Archiwista SC

Morska piana – 22

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli odprężeni, wyluzowani. Odpoczywali po upalnych dniach. Oddychali z lekkością świeżym powietrzem o zapachu morza. Korzystali z atrakcji nadmorskiego miasteczka – eleganckich sklepów, licznych restauracji i ogródków piwnych. Słuchali koncertów kapel przybliżających muzykę różnych zakątków świata. Radosną, wesołą. Czerpali energię z bycia razem. Wyrównywały się proporcje pomiędzy całoroczną pracą i czasem wypoczynku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morska piana – 21

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, by się odprężyć. Miejscowi odpoczywali po pracowitym dniu, turyści korzystali z wakacji. Turyści mają ten przywilej, że mają cały wolny dzień i mogą inaczej planować czas, niż osoby spacerujące po pracy. Wydaje się jednak, że obie grupy spacerowiczów uwielbiają lody.

Autor: Adam