Miasto widoczne było – 15

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce miały wysoko na niebie szczyty zanurzone we mgle. Światła ostrzegawcze rozświetlały szary tuman. Widok, podzielony na dwie połowy, był intrygujący, pełen tajemnic i rzeczywistego piękna. To jesień niosła ze sobą nadmiar ciepła górą i chłodny wiatr przy ziemi.

dla Andrzeja napisała Magda z Dachu

Miasto widoczne było – 14

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były różnokolorowe. Niebieskie, złote, zielone, różowe, żółte, czerwone… Kolorowe były też niższe budynki, chodniki i ulice. Całe miasto ożywiały jasne, barwne plamy ścian i poziomych płaszczyzn. Dzięki temu mało kto się smucił. Jasne barwy rozweselały i dodawały otuchy mieszkańcom miasta i przyjezdnym. Z całego kraju ściągały wycieczki, żeby pobyć w wielokolorowym mieście i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 11

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wyraźnie odcinały się na tle nieba. Tworzyły kontur miasta – jakby dziecięcą wycinankę. Kontur, który wydzielał i ograniczał miasto, jego mieszkańców i ich sprawy. Dawał poczucie przynależności i możliwości, które są z tym związane.

Jednak co pewien czas znajdował się śmiałek, który opuszczał miasto, by sprawdzić się w wielkim świecie – w przestrzeni poza uporządkowaną miejską infrastrukturą ograniczoną ulicami i domami z wielkiej płyty. Szukał swoich światów, swojej drogi. W końcu wybierał miejsce, w którym osiadał i tworzył nowe, własne miasto.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 8

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były wysokie, bardzo wysokie. Zachwycały swoją monumentalnością. W sercach ludzi, którzy na nie patrzyli, budził się podziw dla tych, którzy je wybudowali. Budynki były tak wysokie, jakby sięgały nieba. Budziła się także wiara, że jeśli można zbudować tak wysokie wieżowce, to również każdy człowiek może zbudować w sobie tak piękny, duży dom.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 7

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wydawały się znajome. Nic dziwnego, od lat widniały przecież na plakacie ozdabiającym pokój podróżniczki.

Teraz, przez okno autokaru, z niedowierzaniem przyglądała się rosnącemu na jej oczach miastu. Jednak tu jest, właśnie spełnia swoje kolejne marzenie.

Autor: Ewa Damentka