Dźwięk gongu – 35

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje poczuł cały las, a jego delikatne drżenie z kolei wprawiło w drżenie każdy liść. Nawet poranna rosa delikatnie zsunęła się z listka konwalii, spadając na trawę.

dla Adama napisał Patisonek

Dźwięk gongu – 34

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały do ludzkich receptorów. Niedaleko parku był staw. Tam rozchodziły się fale po rybich pluskach.

Fale wiatrowe można zauważyć na polach. Łany zbóż falują na wietrze.

Fale na morzu niosą ze sobą energię wody i jod.

Fale dźwiękowe – te przypadkowe, są raczej niefajne. Dźwięk dobrej orkiestry jest właściwy dla ucha i często kojący.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 33

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje masowały umysł i całe ciało. Przenikały do głębi, dając poczucie „kąpieli” w dźwiękach gongu. Poczucie duchowej czystości i wewnętrznej przestrzeni, w której zamieszkała wiara we własne możliwości, moc i dążenie do osiągania celów.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 32

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje towarzyszyły duchowym wędrowcom. Jednocześnie nadawały rytm. Tworzyły pewną przestrzeń, w której łatwo było się skupić, tworzyć oraz materializować wizje. Rzeczywistości różnych światów zdawały się przenikać i splatać, tworząc wibracje świata wspólnego dla wielu podróżników, a jednocześnie łączącego duchowość z materią. Czasami któryś z wędrowców chciał zlokalizować gong, jednak nikomu nie udało się go zobaczyć. Niektórzy zastanawiali się, czy znajdował się on w sercu Ziemi, a może w głębinie oceanu lub na szczycie góry? A może w niebie? Po pewnym czasie rezygnowali, bo rozumieli, że ta wiedza nie była istotna. Ważne było tylko to, że ten gong był, jest i zdaje się, że zawsze będzie. Od początku świata, dziś i w przyszłości. Nadawał, nadaje i będzie nadawał rytm, który porządkuje i stabilizuje. A kolejne pokolenia duchowych wędrowców będą korzystać z jego pomocy.

dla Darii napisała Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 31

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje prawdopodobnie roznosiły się na znaczną odległość. Roznoszący się dźwięk docierał do lasu i na polanę. Zwierzęta przystawały w miejscu, więc pewnie też odczuwały ten dźwięk. Jedynie mrówki nie przystawały i zajmowały się budową swojego mrowiska.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 30

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje sprawiły, że wpadłem w głęboki trans, w którym doświadczyłem wizji przydatnych do stworzenia dzieła literackiego bogatego w treść emocjonalną. Utwór ten był przyjemny w moim odczuciu jako twórcy. Pisanie to stanowiło dla mnie miłe doznanie, które czuję do dzisiaj i pewnie tak będzie w przyszłości.

Autor: AMK

Dźwięk gongu – 28

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje jakby napełniały cały organizm. Było to dopełnienie radości wygranej. Dźwięk gongu był jakby dopełnieniem nagrody za dobre ukończenie wyścigu.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 27

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje przenikały każdą komóreczkę, kosteczkę, każdą tkankę ciała. Przywoływały tajemnicę i przynosiły ulgę. Inspirowały i rozluźniały. Uwolnione myśli leciały do nieba, a przy człowieku zostawały tylko te najbardziej niezbędne. Umysł odpoczywał, a ciało się regenerowało. Właśnie dlatego młody mężczyzna przyjeżdżał do tej doliny ukrytej w górach. Gong przyciągał i leczył, a mężczyzna zdrowiał i wracał do domu, ciesząc się z coraz lepszego zdrowia i coraz lepszego życia.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 26

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dochodziły do wioski położonej w leśnej dolinie nad rzeką. Wszyscy jej mieszkańcy wyszli ze swoich drewnianych chat, zastanawiając się, czy coś się wydarzyło.

– Chyba przyjechał do nas król Henryk? – powiedział głośno Józef.

– A może to rocznica śmierci żołnierzy poległych w wojnie? – rzekł Jan.

Nad wioską pojawiły się gęste chmury, które zwiastowały nadejście deszczu. Wiatr zaczął przybierać na sile, co spowodowało, że liście z dębów rozwiewały się po wiosce. Ludzie czuli teraz interesujący zapach sosnowych drzewek, które rosły na skraju wioski. Usłyszeli mewy, po czym nad domami pojawiło się stado tych pięknych ptaków. To oznaczało nadejście pięknego lata, na które każdy czeka.

Autor: Sokolik