Dźwięk gongu – 45

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje były jak kolorowe wstążki tańczące na wietrze, jak rozchodzące się fale przenikające przez rozmaite wymiary i docierające do najdalszych zakamarków ciała i umysłu. Od dawien dawna gong zwoływał mieszkańców wioski, którzy poddawali się jego uzdrawiającej energii. Kronikarze już kilkaset lat temu opisywali jego potężną moc. Tłum ludzi zjawiał się codziennie. Było coraz tłoczniej. Opiekunowie klasztoru i doliny przygotowywali kolejne miejsca noclegowe, by ugościć wszystkich pielgrzymów. Gong zabrzmiał jeszcze raz. Jego dźwięk rozchodził się powoli i stopniowo cichł, a ludzie w skupieniu wracali do domów.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 44

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje dawały znać o rozpoczęciu uroczystości ślubnej, w której pełniłem funkcje kapłana udzielającego ślubu w obecności uprawnionego do tego urzędnika. Urzędnik sporządzał akt, a ja udzielałem ślubu jako osoba duchowna. W tej uroczystości brało udział wiele osób, które przyglądały się z zaciekawieniem. Każdy wiedział, że życie młodej pary po tej uroczystości zmieni się diametralnie. Będą musieli żyć w obowiązku, gdyż małżeństwo wymaga odpowiedzialności. Gong, który zakończył uroczystość, był podkreśleniem i przypieczętowaniem dokonanej zmiany. Pełniąc funkcje kapłana, byłem również obserwatorem wydarzenia, które wydawało mi się większym przeżyciem, gdyż obudziło we mnie pragnienie dotyczące przełomowych chwil w moim życiu.

Autor: AMK

Dźwięk gongu – 43

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały do uszu przechodzących osób. Ludzie ci rozmawiali ze sobą podczas spaceru po mieście. Podczas obiadu również rozmawiali. Podczas pożegnania także długo rozmawiali. Można się domyślać, że pewnie długo się nie widzieli.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 41

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje zawsze były tak dojmujące jak teraz i pewnie zawsze będą. Trudno być obojętnym obserwatorem, gdy dźwięk przenika całe twoje ciało, nawet najdrobniejszą komórkę, gdy niesie i tuli, przywołując obraz opiekuńczych dźwiękowych fal, które uzdrawiają ciało i umysł.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 40

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje przenikały głęboko. W podobnej sytuacji jesteśmy obok placu budowy. Użytkowane są tam ciężkie maszyny, których praca powoduje drgania lub wibracje. Można zauważyć, że maszyny skonstruowane przez ludzi są raczej niedoskonałe, ale użyteczne. Przyroda natomiast wytworzyła organizmy doskonałe, które wbudowują się w całość.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 39

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje sprawiały, iż ludzie zaczynali inaczej widzieć świat i samych siebie. Nawet mały Adam, zazwyczaj cicho siedzący w kącie, zaczął nabierać otuchy w sercu i powoli zaczął wierzyć, że jest taki sam jak inni i że, jak to mówi bajka, nawet z brzydkiego kaczątka może wyrosnąć piękny łabędź… Przyszłość pokazała, że z Adama wyrósł rzeczywiście wielki człowiek.

Autor: Jan Smuga

Dźwięk gongu – 38

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje łączyły się z wibracjami mis. Leczyły system nerwowy i pomagały zsynchronizować półkule mózgowe. Równoważyły i integrowały całe ciało, umysł i emocje, czyniąc człowieka zdrowym i kreatywnym.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Dźwięk gongu – 37

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje słabły wraz z odległością. Są wzory fizyczne, które mogą umożliwiać obliczenie, kiedy dana siła zaniknie. Aby odpocząć od dźwięków, można udać się rowerem do lasu.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 36

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje pobudzały i uspokajały jednocześnie. Czułam się, jakbym była w środku pulsującej przestrzeni, a kolorowe fale przepływały przez moje ciało. Dźwięk nie tylko przenikał, również otulał mnie i niósł. Miałam wrażenie, że czas stanął lub na moment stracił znaczenie. Jakby zawsze tak było i zawsze miało tak być. Teraźniejszość rozciągała się i zajmowała całą przestrzeń. Rozpuszczałam się w tym doznaniu. Jednakże jakaś cząstka mnie była przytomna i obserwowała z uwagą mnie i otoczenie. Gdy na chwilę otworzyłam oczy, zobaczyłam siedem nieruchomych sylwetek mnichów. Pomyślałam, że moja sylwetka pewnie też jest nieruchoma i nic nie pokazuje doznań, które są moim udziałem. Przyjęłam tę obserwację i zamknęłam oczy. Znowu byłam w dźwięku i sama byłam dźwiękiem. Gdy gong zamilkł, otworzyłam oczy i spokojnie rozglądałam się dookoła, uśmiechając się lekko do moich towarzyszy. Oni też odpowiedzieli mi spokojnych uśmiechem.

Autor: Ewa Damentka