Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rytmiczny stukot. Światło zbliżało się i rosło z dużą szybkością. Nagle dało się słyszeć niezwykle głośny gwizd.
Mężczyzna zerwał się z łóżka zlany zimnym potem. Śniło mu się, że jest w niekończącym się tunelu i właśnie nadjeżdża pociąg, a on nie ma jak, ani dokąd uciec. Szczęśliwie to był tylko zły sen.
Autor: Małgorzata