Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.
Dziką sarnę skusił zapach jabłek w cieście upieczonym przed chwilą i postawionym na parapecie do wystudzenia. Podeszła bardzo blisko i powąchała wypiek. Czuła gorąco blachy, więc nie próbowała kosztować, ale zapach był tak wspaniały, że nie mogła odejść.
Czekała zatem na swoją chwilę, drepcząc w miejscu i nie mogąc się już doczekać posiłku.
Autor: Małgorzata