Miasto widoczne było – 8

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były wysokie, bardzo wysokie. Zachwycały swoją monumentalnością. W sercach ludzi, którzy na nie patrzyli, budził się podziw dla tych, którzy je wybudowali. Budynki były tak wysokie, jakby sięgały nieba. Budziła się także wiara, że jeśli można zbudować tak wysokie wieżowce, to również każdy człowiek może zbudować w sobie tak piękny, duży dom.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz

Miasto widoczne było – 7

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce wydawały się znajome. Nic dziwnego, od lat widniały przecież na plakacie ozdabiającym pokój podróżniczki.

Teraz, przez okno autokaru, z niedowierzaniem przyglądała się rosnącemu na jej oczach miastu. Jednak tu jest, właśnie spełnia swoje kolejne marzenie.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 5

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce były symbolem tego miejsca. Były słynne na cały kraj. Ludzie, przebywający na górnych piętrach, mogli oglądać panoramę miasta. Tam, wysoko, odgłosy ulicy nie były już wyraźnie słyszalne. Widać było w powietrzu delikatną mgiełkę. Budynki, które nie były wieżowcami, znikały gdzieś na dole. Niektórym miasto kojarzy się z wieżowcami. Inni mieszkają w miastach, gdzie wieżowców nie ma.

Bardzo ciekawe są zasady budowy wieżowców – buduje się je niełatwo, ale są one w pewnym sensie budowlami ekonomicznymi.

Powstaje pytanie: czy jest sens mieszkać w wieżowcu na pierwszym piętrze?

Autor: Adam

Miasto widoczne było – 3

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce lśniły w świetle słońca. „Złote miasto” – mógłby pomyśleć turysta z dalekich stron, gdyby nie wiedział, że to gładko wypolerowane kamienne okładziny odbijały światło słońca. Nocą – również światło księżyca i ulicznych latarni.

dla Andrzeja napisała Ewa Damentka

Święta Nigdy – 15

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby do delikatnej, zwiewnej sukienki założyć glany – ciężko wyglądające buty na wysokim koturnie, masywne. Przez chwilę przyglądała się kobiecie i dostrzegła, ile wdzięku ma w sobie. Święta Nigdy wróciła do domu i przed lustrem zaczęła odnajdywać w sobie to, co ujrzała w tamtej kobiecie.

Autor: Danuta Majorkiewicz