Dźwięk gongu – 3

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wywarły duże wrażenie na sceptycznej młodej kobiecie, która z niechęcią dała się zaciągnąć przyjaciółce na to dziwne spotkanie. Gdy gong umilkł, jego wibracje pozostawały w powietrzu jeszcze bardzo długo. Kobieta siedziała oszołomiona i rozluźniona jak nigdy wcześniej. Z uwagą przyglądała się gongowi, który został schowany do futerału. Obiecała sobie, że jak wróci do domu, poszuka informacji na temat gongów, ich cen i możliwości kupna. Też chce mieć taki – swój własny. Będzie wykorzystywać go tak często, jak będzie chciała. Zamyślona nie zauważyła, że przyjaciółka od dłuższego czasu dopytuje ją, jak się jej podobało. „E tam, żadna rewelacja” – odpowiedziała, krzywiąc się, bo nie chciała, by przyjaciółka myślała, że gong zrobił na niej jakiekolwiek wrażenie.

Autor: Ewa Damentka

Miasto widoczne było – 43

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce to nowoczesna stylizacja wielkiego miasta. Stal i szkło. Udekorowane światłami jak świąteczne choinki, z głowami w gwiazdach. Piękne i dumne, górujące nad miastem. Rzucające w niebo cienie swego światła, dzięki czemu mamy okazję wyjechać za miasto, by obejrzeć festiwal gwiazd w pogodną noc.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 122

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zauważyła, że uroda i strój każdej z atrakcyjnych dziewcząt wyrażały głębię i uroki osobowości każdej z nich. Dziewczęta pragnęły poprzez swój strój na zawsze wyrazić świat emocjonalny zaklęty w umyśle każdej z nich. Analizując wygląd ich ubrań, można było odczytać to, czego nie wymawiały ich usta.

Autor: AMK

Dźwięk gongu – 2

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje rozbrzmiewały w uszach zawodników, których paraliżowała trwoga, bo tak bardzo chcieli wygrać zawody. Przez moment, odrętwiali, patrzyli jeden na drugiego i wydawało się, że nic nie mogą zrobić. Wtedy jeden z zawodników przypomniał sobie, czego uczył ich trener i że jedną z umiejętności, którą chciał im wpoić, było przegrywanie. Uczył ich, jak przegrywać! Zawodnik dopiero teraz uzmysłowił sobie, że jeśli razem z kolegami nie będą się bali przegranej, to będą mieli większe szanse, żeby wygrać. Mimo, że stali już w szeregu, gotowi do walki, zawodnik ten wyszedł z szeregu. Stanął przed swoimi kolegami i przypomniał im, co mówił trener i czego ich uczył. Po chwili każdy z zawodników podniósł głowę do góry, uśmiechnął się i wyprostował. Miało się przy tym wrażenie, że każdy z nich stał się odrobinę wyższy. Zawodnik, który wyszedł z szeregu, wrócił do niego i w tym momencie dźwięk gongu ustał. Rozpoczęła się walka…

dla Adama napisała Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 29

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Młoda malarka usiłowała uchwycić to na swoim płótnie. Skończony obraz jednak nie zachwycił jej. Wyciągnęła więc karton i suche pastele, bo miała nadzieję, że delikatny, nietrwały charakter plam i kresek pastelowego rysunku pozwoli jej na oddanie tej ulotnej chwili – atmosfery falujących traw rozlewających się aż po horyzont.

Autor: Ewa Damentka

Dźwięk gongu – 1

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje wprawiały w ruch nie tylko słuch człowieka, ale też wszystkie cząsteczki organizmu. Dźwięk gongu jak alfabet, był całością – od początku do końca.

Autor: Adam

Miasto widoczne było – 42

Miasto widoczne było z daleka. Jego wieżowce początkowo wyglądały jak dziecięca wycinanka. Widać było tylko ich czarne kontury na tle błękitnego nieba. Z każdą chwilą stawały się coraz wyraźniejsze i jaśniejsze. Widać było nawet błyski promieni słonecznych w ich oknach. Jeszcze tylko chwila i wysłużony samochód zawiózł turystów w sam środek centrum. Stąd blisko do wszystkich atrakcji – muzeów, teatrów, bibliotek, klubów i księgarni. Odpocząć można było w którymś z licznych parków lub w większych i mniejszych hotelach, hotelikach i motelach. Wiele osób przyjeżdżało tu na weekend, żeby odpocząć. Gdy wracali do swoich miejscowości, miasto ich żegnało widokiem swoich wieżowców, które stopniowo zamieniały się znowu w dziecięcą wycinankę, by z czasem zniknąć za horyzontem.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 60

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i spokojnie, miarowo oddychał, wsłuchując się w śpiew ptaków. Wiosenna zieleń i orzeźwiający zapach lasu wyciszały go. Każdy kolejny, coraz głębszy oddech rozszerzał jego klatkę piersiową. Stał przed ważnym egzaminem – konkursem wokalnym. Wraz z rosnącym spokojem wzrastała w nim wiara w siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morze traw – 28

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Młody chłopiec poczuł trawę pod stopami. Jednocześnie poczuł spokój w zimnej, lecz miękkiej trawie. Po chwili zastanowił się, jak musi wyglądać dla mijających go spacerowiczów, gdy tak z głupim wyrazem twarzy stał pośrodku łąki.

Autor: Spacerowicz

Wilk przymrużył oczy – 40

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo to mogło zwiastować kłopoty. Rzeczywiście, odruchowo nastroszył sierść i zawarczał, gdy poczuł woń dużego płowego psa, który biegł za dziewczynką. Pies osłonił sobą dziewczynkę i warczał na wilka odsłaniając duże białe kły. Za moment dobiegł zadyszany chłopiec, który przytulił dziewczynkę i po długiej chwili, potrzebnej na wyrównanie oddechu, powiedział – „Wracamy do domu. Jesteś odważna i już nigdy nikomu nie musisz tego udowadniać”. Poszli wolno, a za nimi szedł pies uważnie obserwujący wilka. Ten uznał, że nie ma ochoty na awanturę, zwłaszcza że jego stado jest daleko. Dzięki temu dzieci spokojnie opuściły las, a na łące czekali skruszeni winowajcy – koledzy dziewczynki, którzy wcześniej się z niej wyśmiewali. Brat dziewczynki zagaił – „Nie wiem, czy wiecie – prawdziwi mężczyźni opiekują się kobietami, a nie narażają ich na niebezpieczeństwo”. Trzymając siostrę za rękę, poszedł z nią w kierunku wsi. Gromadka dzieci powlokła się za nimi. Pies zamykał pochód i od czasu do czasu zerkał w stronę lasu, skąd całej scenie przyglądał się stary wilk.

Autor: Ewa Damentka