Wilk przymrużył oczy – 42

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo, jak znał życie, za nią przyjdą inni ludzie. Może wśród nich będą myśliwi? A na pewno będą psy, które wszędzie zajrzą i strasznie ujadają. A tu młode wilczęta lada moment pojawią się na świecie. „Trzeba będzie im znaleźć lepszą kryjówkę” – pomyślał i szybko wrócił do stada.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 124

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. W środku znalazła magiczne drzewo, które przeniosło ją do krainy jej marzeń…

Morał z tego jest taki: trzeba marzyć, jak najwięcej.

Autor: Jan Smuga

Dźwięk gongu – 10

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały dosyć daleko. Niektórzy słuchacze marszczyli czoła, inni uśmiechali się. U każdego z nich dźwięk wywoływał jakby coś innego.

Autor: Adam

Morze traw – 33

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało To falowanie było widoczne przez cały długi dzień. Latem jest tak, że wyglądając przez okno wieczorem, spodziewamy się, że będzie ciemno. A tymczasem słońce nie odpoczywa i przed snem ciągle jest jasno.

Autor: Adam

Dźwięk gongu – 9

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje rozchodziły się po całym moim ciele przyjemnym ciepłem. Po prostu czułem je. Dźwięk gongu stał się mocną, stanowczą melodią wypełniającą pomieszczenie, która nasilała się z każdą chwilą. Po zgromadzonych widać było ciepło i entuzjazm, gdyż na ich twarzach pojawiał się szczery, lekki uśmiech. Zobaczyłem go też w sobie. Zastanawiałem się, jaki efekt końcowy wywoła ten niesamowity dźwięk w nas.

Autor: Spacerowicz

Wilk przymrużył oczy – 41

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo już dawno nie widział na swoim terenie bajkowych postaci. Ludzie, owszem, zjawiali się często – ale Czerwony Kapturek? Dawno o nim nie słyszał. Za nim pewnie będzie szedł myśliwy… Wilk schował się w krzakach i uważnie obserwował… Po chwili zobaczył, jak do dziewczynki podszedł inny wilk i ją zagadał. Wilk w krzakach obserwował zdziwiony – „Czy tamten nie słyszał bajek? Przecież Czerwone Kapturki trzeba zostawiać w spokoju”!

Po chwili dziewczynka odeszła, a obcy wilk ruszał na skróty do domku babci. „Czekaj to pułapka”. Obcy popatrzył drwiąco na starego wilka i parsknął śmiechem -„pewnie bajek się nasłuchałeś. Nie przeszkadzaj staruszku”. Pomknął jak strzała w stronę domu babci. Tymczasem stary wilk zebrał całe stado i podeszli ostrożnie pod dom babci, żeby zobaczyć, co będzie dalej.

Widzieli, że tak jak w bajce Czerwony Kapturek wszedł do domu i został zjedzony, podobnie jak wcześniej babcia. Również jak w bajce potoczyły się dalsze wydarzenia. Myśliwy rozciął brzuch śpiącemu wilkowi i pomógł wyjść z niego babci i Czerwonemu Kapturkowi. Następnie włożył do brzucha dużo kamieni i zaszył go z powrotem. Obcy wilk odszedł, złorzecząc – był głodny, a łoskot kamieni w jego brzuchu nie pozwalał na polowanie, bo zwierzyna go słyszała i uciekała w popłochu.

Stary wilk patrzył z satysfakcją. Bajki jednak dobrze uczą i ostrzegają przed niebezpieczeństwem. Spojrzał na młode wilki ze swojej watahy. Wiedział, że żaden z nich nie wpadnie w pułapkę Czerwonego Kapturka. Po głowie chodziły mu wspomnienia innych bajek, które słyszał w dzieciństwie. Czas podzielić się nimi z młodszym pokoleniem – pomyślał i poszedł zapolować na królika, bo zrobił się całkiem głodny po tej przygodzie z Czerwonym Kapturkiem.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 62

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i intensywnie myślał o życiu i pracy. Wtem przystanął, wytężył wzrok i nie mógł uwierzyć swoim oczom – tak to była ona! Ta, dzięki której zmienił swoje życie. Podszedł do niej i mocno ją przytulił, a ona odwzajemniła jego uścisk.

Wniosek z tego taki: Każdy może się zmienić, tylko musi mieć odpowiednią motywację.

Autor: Jan Smuga

Dźwięk gongu – 8

Dźwięk gongu rozbrzmiewał w powietrzu. Trudno było go ignorować. Jego wibracje docierały nawet do Śpiącej Królewny, jakby chciały wybudzić ją z letargu. Mówiły: „Wstawaj! Ocknij się! Szkoda czasu, by czekać na księcia, który zjawi się za sto lat. Życie jest tu i teraz”! Były nieustępliwe i natarczywe. Słodki sen księżniczki zamieniały w koszmary. Zaczęła śnić o księciu, który za sto lat grzebie żywcem ją, jej rodziców i poddanych, by zrobić miejsce dla siebie i swojego królestwa. Zaniepokoiła się i uznała, że pora wstać i wziąć swoje życie we własne ręce. Otworzyła oczy, a wraz z nią obudzili się wszyscy w pałacu i całym królestwie. Życie powróciło do jej rodziny oraz poddanych i nabrało zwyczajnego codziennego rytmu. W konkury znowu zaczął przyjeżdżać przystojny książę z sąsiedztwa, wraz ze swoim nauczycielem – starym Merlinem. Został miło powitany i po paromiesięcznych staraniach jego oświadczyny przyjęto. Książę z radością patrzył na słodką twarzyczkę swojej narzeczonej i cieszył się, że zły czar został przełamany teraz, miesiąc po rozpoczęciu klątwy. Za sto lat – gdyby przepowiednia miała się spełnić w planowany sposób – byłby już sędziwym staruszkiem i mógłby co najwyżej patrzeć jak jego praprawnuk wybudza Śpiąca Królewnę z zaczarowanego snu. Jeszcze pełen niedowierzania zwierzał się ze swoich radości sędziwemu Merlinowi i nie zauważał, że staruszek, słuchając jego wywodów, uśmiecha się lekko, zerka na swój pierścień, podróżny sękaty kij i lekko dotyka sakwy, w której miał ukrytą misę wydającą dźwięk tak mocny jak gong.

Autor: Ewa Damentka

Morze traw – 32

Morze traw sięgało aż po horyzont. Pod wpływem wiatru delikatnie falowało. Z uwagą wpatrywałam się w ekran wypełniony tańczącymi łanami traw. Po chwili kamera pokazała zwierzęta, które na moment odsłonił wiatr. Sawanna była pełna życia, które teraz przycupnęło tuż przy ziemi, Schowało się w trawach, w nadziei, że intruzi z kamerami zaraz sobie pójdą i znowu będzie mogło swobodnie zajmować się sobą i swoimi zwykłymi sprawami.

Autor: Ewa Damentka