Ciemność zgęstniała – 67

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i smak życia w świetle, gdy wybaczamy i puszczamy urazy. Wraz z wybaczeniem przychodzi lekkość i otwierają się w nas nowe, nieznane dotąd obszary. Rozprzestrzenia się w nich światło, a wraz z nim dobroć, życzliwość, wdzięczność, moc i sympatia do ludzi, którym wybaczyliśmy.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starannie zapastowana podłoga – 32

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej kwiaty, których pełno było w pokoju. Wisiały na ścianach, stały na regałach i na stojakach na podłodze. Cięte były w wazonach, a namalowane na obrazach. Wszystkie zgodnie odbijały się w wypastowanej podłodze. Wydawało się, że zwyczajny pokój zamienił się w zieloną dżunglę, w której królowały paprotki, bluszcz, filodendron i inne kwiaty. Zapraszały domowników do wypoczynku, wytchnienia i oderwania myśli od codziennych spraw.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 46

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz i zobaczyć parę zakochanych, którzy nie potrafili się rozstać. Już od godziny stali na ganku, patrząc sobie w oczy i trzymając się za ręce. Wokół nich wirowały śnieżynki, które błyszczały w świetle latarni, a oni nie zwracali na nie uwagi. Byli we własnym wiosennym świecie, mimo panującej zimy. Mama dziewczyny pomyślała, że pewnie się przeziębi, więc trzeba będzie przygotować malinową herbatę i gorącą kąpiel. Babcia patrzyła rozpromieniona, szczęśliwa, że jej pragmatyczna wnuczka wreszcie się zakochała. Tylko ojciec zmarszczył brwi i zastanawiał się, czy jego córka zadaje się z właściwym mężczyzną. Zakochani nie zdawali sobie sprawy z tego, że wywołują tak wielkie zainteresowanie rodziny, a śnieżynki też zdawały się tym nie przejmować, tylko dalej tańczyły wokół młodych.

Autor: Ewa Damentka

Jasna gwiazdka – 44

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała niebo, na którym przybywało innych gwiazd.

– Jest ich tyle co mrówek – oznajmiło dziecko – czy na gwiazdach jest Mikołaj?

Jego brat Jasio oburzony odpowiedział – przecież jest luty!

– To nic. Czyżby Mikołaj w lutym się rozpłynął?

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 66

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i dumę z samych siebie. akceptując swoje niedoskonałości, dajemy sobie szansę leczenia swojej pychy, próżności, lenistwa. Rozświetlamy przestrzeń wewnątrz siebie i na zewnątrz.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Jasna gwiazdka – 43

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała niebo. Jej blask był widoczny z Ziemi. Na niebie widać było też inne gwiazdy, ale nie wiedzieć czemu, ta dla Danusi świeciła najmocniej. I tylko Danuta wiedziała, że ta gwiazdka to ona na niebie.

dla Danusi napisał Patisonek

Starannie zapastowana podłoga – 29

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijała się w niej zgrabna sylwetka właścicielki mieszkania, która popatrzyła na podłogę i z satysfakcją pomyślała, że wreszcie udało się ją porządnie wypastować i wyfroterować. Tym razem nie przyniesie sama sobie wstydu i spokojnie może zaprosić gości. Nawet sędziwa babcia powinna być z niej zadowolona.

Autor: Ewa Damentka

Jasna gwiazdka – 42

Jasna gwiazdka świeciła bardzo mocno i mrugała od czasu do czasu. Ozdabiała maskę samochodu. Może to dziwnie zabrzmi, gdy powiem, że ozdabiała, ale tak właśnie mogło się z daleka wydawać, gdy drugi reflektor samochodu się wyłączył i został tylko jeden, oświetlający kierowcy drogę, jaką miał przed sobą.

Autor: Ewa Damentka