Niebo rozpogadzało się – 48

Niebo rozpogadzało się. Ciężkie chmury odpływały, odsłaniając słońce, które ozłociło ciemny las, a także osadę w jego środku. Mieszkający tam leśni ludzie wreszcie zobaczyli słońce i poczuli, iż coś w końcu ich wspiera i daje nadzieję na lepszą przyszłość. Tym samym z dawna niewidziane słońce wniosło w ich serce otuchę i nadzieję na lepszą przyszłość i zaczęło wypędzać goszczący z dawien dawna w ich życiu strach.

Autor: Juan Smuga

Ptasie trele – 41

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot wywoływał uśmiech na twarzach przechodniów. Nawet śpiochy budziły się wcześniej i uśmiechały się same do siebie, gdy słyszały radosne dźwięki. Świat szykował się na wielkie święto – wiosna nadchodziła, a wraz z nią zielone liście, soczysta młodziutka trawa i przepiękne kwiaty.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 98

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do sali pełnej księżniczek. Ujrzały ją i bardzo ucieszyły się z kolejnej nowej osoby w Klubie. Wciągnęły ją w wir zabawy i dobrego humoru. Po paru godzinach wspólnej zabawy pożegnała się z nimi. Ciesząc się z mnogości nowych koleżanek, z uśmiechem wróciła do domu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ptasie trele – 40

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot zdawał się dobiegać zewsząd – z nieba, spod ziemi, z miejskich budynków i autobusów. Niewidzialni mali śpiewacy wypełniali przestrzeń swoimi trelami. Ludzie zaczynali myśleć o długich spacerach i powoli planowali wakacyjne wyjazdy.

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 39

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot dobiegał do pomieszczeń przez otwarte okna. Trudno było się skupić na codziennych zajęciach, gdy myśli błądziły po ogrodach, łąkach i lasach, a nogi same rwały się do spaceru.

Autor: Ewa Damentka

Wiosenny las – 59

Wiosenny las przyciągał spacerowiczów delikatną zielenią drzew, świeżą młodziutką trawą i orzeźwiającym zapachem. Aż chciało się wziąć głębszy oddech…

Leśną dróżką szedł młody mężczyzna i śpiewał. Brał udział w zajęciach chóru. Był nieśmiały i przy ludziach nie potrafił wydobyć z siebie pełnego głosu. Więc przychodził do lasu i ćwiczył. Śpiewał coraz głośniej, mając nadzieję, że kiedyś z równą swobodą i odwagą zaśpiewa przed ludźmi, chociażby na cotygodniowych spotkaniach osiedlowego chóru.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Święta Nigdy – 28

Święta Nigdy uśmiechnęła się na widok przechodzącej obok niej pary. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby, żeby zdobyć księżyc, a oni rozmawiali o planach podbicia Marsa i innych planet poza naszym Układem Słonecznym. Może jednak kiedyś taka wyprawa na Marsa się odbędzie?

dla Magdy napisała Małgorzata

Starannie zapastowana podłoga – 42

Starannie wypastowana podłoga lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijały się w niej małe wróżki latające po pokoju. Trafiły tu przypadkiem i fruwały rozweselone, dziwując się, jaki piękny porządek potrafią utrzymać ludzie. Usłyszały ciężkie człapanie, pomieszane z szuraniem kapci, więc schowały się za meblami i pod łóżkiem. Zobaczyły postać starszej osoby w szlafroku, która zapaliła światło i długo wpatrywała się w pokój, jakby czegoś szukała. Wreszcie, kręcąc z niedowierzaniem głową, odwróciła się i wolno poczłapała z powrotem. Być może wróciła do sypialni. Ponieważ postać zapomniała zgasić światło, wróżki pofruwały jeszcze, bawiąc się, oglądając pokój i rozsiewając czarodziejski pyłek. Kilka z nich pofrunęło w głąb domu, żeby pyłek roznieść do innych pomieszczeń. Do sypialni wdmuchnęły go przez dziurkę od klucza, żeby nie budzić małżeństwa, które tam spało. Tym razem były spokojne i działały cichutko. Obiecały sobie, że będą tu wracać. Ciekawe też były, czy staruszkom spodobają się ich prezenty. Czy w ogóle zauważą, że czarodziejski, życiodajny pyłek znalazł się w ich mieszkaniu? Ciekawe wróżki nawet nie zdawały sobie sprawy, że tym, co szczególnie spodobało się im w tym mieszkaniu była starannie zapastowana podłoga. Warto tu przylatywać, choćby dla niej!

Pierwsze promienie wschodzącego słońca przywitały się z wypastowaną podłogą, a wróżki, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, odleciały do swojej krainy. Zachowywały się cichutko, żeby nie budzić domowników. Tymczasem starannie wypastowana podłoga nadal lśniła jak złoto i błyszczała jak lustro. Odbijało się w niej słoneczne światło. Ziemia budziła się. Była gotowa rozpocząć nowy dzień…

Autor: Brzozowa Bajdulka