Morska piana – 28

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, rozmawiali, zajadali się smakowitymi lodami i robili dużo zdjęć. Codzienne wakacyjne czynności. A jednak za każdym razem było to odświeżające, urocze i zapadało w pamięć. Później wspomnienie tych chwil ogrzewało, koiło i dawało nadzieję na kolejne lato i kolejne wakacje. Przydawało się to zwłaszcza jesienią i zimą, gdy oddech zamarzał w powietrzu. Z kolei teraz, na nadmorskim deptaku wspomnienie zimy pozwalało przetrwać wszechogarniający upał. Pamiętali o tym okoliczni sklepikarze, którzy co parę metrów rozstawiali stragany z lodami i zimnymi napojami. Turyści byli wdzięczni, kupowali chętnie, a kupcy uzyskiwali pieniądze, które pozwalały im przetrwać kolejne miesiące. Wszyscy na tym korzystali, a morze zajmowało się tym, co zawsze i nadmorska piana systematycznie rozpryskiwała się, gdy kolejne fale uderzały o skaliste nadbrzeże…

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 149

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do galerii obrazów. Przyglądała się portretom. Na wielu z nich prezentowały się postacie dumne, pełne poczucia wartości. Przed jednym z obrazów wyprostowała się. Potem uśmiechnęła się i wyszła z lokalu pewna siebie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morska piana – 26

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli zgraną paczką, roześmiani, spaleni słońcem, szczęśliwi. Niedawno obronili magisterkę. Byli dyplomowanymi architektami. Wybrali się nad morze, żeby wspólnie zakończyć ten etap życia i nabrać sił przed nowymi, nieznanymi wyzwaniami.

dla Jurka napisała Ela

Morska piana – 25

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli i odczuwali, że fala czyści również ich myśli. Dobrze jest iść i zostać oczyszczonym. Dobrze jest iść i mieć czyste myśli. Dobrze jest po prostu iść, a gdy idę, to pojawia się myśl, że można zacząć biec. Szybkie przemieszczanie się ma sens, bo w tym samym czasie można zrobić więcej kroków. Dodatkowo wieczorem, po całodziennym bieganiu, odczuwa się radość i ekscytację.

Autor: Adam

Czytelnik z pewnym ociąganiem – 55

Czytelnik z pewnym ociąganiem i widoczną niechęcią zamknął książkę. Nadal trzymał ją w ręku, gdy spostrzegł, że jest już godz. 22 i za oknem zapadł zmrok. Zawołał swoją ukochaną, która, też ziewając, skończyła ustawiać kubki na półce w kuchni i zaczęła sporządzać listę zakupów. Przytulił się do niej i objął mocno. Była jego szczęściem. Właściwie, mimo że jutro miał być dzień jak każdy inny, dzięki niej będzie lepszy.

Autor: Małgorzata

Morska piana – 24

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli spokojnie. Nigdzie się nie śpieszyli. Wakacje, to wakacje, można odpocząć od codziennych spraw i rozkoszować się wolnym czasem, miłym towarzystwem i wspaniałymi widokami.

Autor: Ewa Damentka

Morska piana – 23

Morska piana rozpryskiwała się, gdy fale uderzały o skaliste wybrzeże. Chłodziła ludzi spacerujących nadmorskim deptakiem. Szli, zajmowali się sobą i nie zauważali małej dziewczynki, która przycupnęła na skałach. Skuliła ramionka, jakby chciała się jeszcze bardziej zmniejszyć. Nerwowo rozglądała się dookoła, jakby się czegoś obawiała. Morska piana gładziła jej nóżki i ramiona. Czasami otulała, jakby chciała zasłonić ją przed światem.

Obok dziewczynki rozbłysło światło, którego spacerowicze też nie zauważyli i na ułamek sekundy pojawiły się olbrzymie dłonie, które podniosły ją i zabrały ze skalnego wybrzeża. Dziewczynka została przeniesiona do podmorskiego pałacu. Tam, w siedzibie Neptuna, czekali już na nią Merlin i Krasnoludek.

– Marysiu, niepokoiliśmy się o ciebie, na Ziemi teraz nie jest bezpiecznie – powiedział Merlin.

– Czemu uciekłaś? – zapytał Krasnoludek.

Dziewczynka była blada i trzęsła się.

– Nnnie wwwwiem, ccco sssię sssstałłło. Bbbyyyłam w sssali z innnnnymmi ucznnniammmi i nnnaaagle zzznalllaazłłłam sssię nnnna tttej ppplaży – wyjąkała.

Jedna z nereid przytuliła dziewczynkę i surowo popatrzyła na czarodzieja i Krasnoludka

– Nie widzicie, że jest przerażona? Dajcie jej odpocząć.

– Zanieśmy ją do Lustra Prawdy i Przeznaczenia – zaproponował Neptun.

– Czy to bezpieczne? – zaniepokoił się Krasnoludek.

– Chyba nie mamy wyjścia – mruknął Merlin.

– Bbboję sssię – trzęsła się Marysia.

Syreny zaczęły śpiewać kołysankę i dziecko zasnęło, rozluźniło się i z jego rączki wypadł czarny kamyczek z dziwnymi napisami.

– A co to takiego? – zapytał zdziwiony Krasnoludek.

– Lustro chyba nie będzie potrzebne – zauważył Neptun

– Tak, to robota Merlinka – odparł wściekły Merlin – chłopak przekroczył już granicę przyzwoitości.

Neptun położył Merlinowi rękę na ramieniu i rzekł:

– Rozumiem cię, ale zalecam ostrożność, umiar i dyskrecję. On nie może wiedzieć, że ty już wiesz, którą drogą zaczął podążać.

Merlin zacisnął zęby. Widać było, że nadal jest wzburzony.

Neptun kontynuował:

– Zostawcie u nas to dziecko, zaopiekujemy się nią. Wracajcie do szkoły, żeby chronić pozostałych.

Krasnoludek patrzył na Marysię z żalem i powiedział:

– Miałem nadzieję, że w Szkole Czarowania będzie bezpieczna.

– Na pewno będzie – odpowiedział Neptun – zadbacie o to.

Marysia spała w ramionach syreny, a jej buzia była rozluźniona i uśmiechnięta.

Merlin uspokoił się siłą woli i powiedział do Krasnoludka.

– Tutaj jest naprawdę bezpieczna. Wrócimy po nią, jak uporamy się z tym, co zaczęło wydarzać się w szkole.

Podniósł kamyczek z napisami, wyciągnął swoją różdżkę, machnął nią dwa razy i wraz z błyskiem światła otworzyło się przejście do Szkoły Czarowania. Przeszli do niej razem z Krasnoludkiem, a Marysia nadal spała. Syreny przeniosły ją do łóżeczka i otuliły kołderką utkaną z delikatnych miłych snów i dźwięków kojącej muzyki.

Tymczasem morska piana nadal wypatrywała na skalistym nadbrzeżu ludzi, którym Neptun i syreny mogliby pomóc.

Autor: Archiwista SC